No to się spakowałam, a oczy poniosły mnie do Miranki.
I dzięki temu spędziłam wspaniały weekend - na pogaduchach, robótkowaniu, śmianiu się (do łez) i uczeniu się, uczeniu, uczeniu... Ach, no i dwie noce przespałam, jak młody bóg ;-)
Efekty edukacji beadingowej wyglądają następująco:
1. Bransoletki z zawieszkami naszyjnikowymi lub kolczykami, powstałe z perełek szklanych i seed beads
2. Bransoletka z kolczykami z perełek szklanych i seed beads
3. Koraliki modułowe wyplecione z perełek szklanych i seed beads - powstała z nich taka bransoletka
4. Kaboszony szklane po obhaftowaniu seed beads stały się kolczykami
5. Kulki zrobione z perełek szklanych i seed beads zużyłam na dyndające kolczyki
To nie koniec mych poczynań, ale reszta jeszcze nie skończona, więc muszą odczekać, co by otrzymać ostateczny szlif w postaci okuć, zapięć i innych takich.
Mireczko - dzięki wielkie za czas tak owocnie spędzony w Twoim domu i Twoim towarzystwie - naładowałam akumulatory i mam nadzieję, że będą długo mnie napędzać ;-)
Fantastic jewels!I like these colours !All your pieces are very beautiful!
OdpowiedzUsuńAle cudeniek narobiłaś....zakochałam się w pierwszym kompleciku
OdpowiedzUsuńPiękny weekend miałyście :-)
OdpowiedzUsuńA te Twoje cuda - nie mam słów!
Śliczne prace, bo Sylwia to zdolna i pracowita dziewczyna jest:))
OdpowiedzUsuńPrze-pię-kne!!! Zdolna bestyjka z Ciebie.Wszystko mi się podoba,wszystko i gratuluję nauczycielce,bo ja chyba nie umiałabym przekazać swojej koralikowej wiedzy.Trzeba mieć do tego talent;-D
OdpowiedzUsuńEwa - thanks a lot :-)
OdpowiedzUsuńMamon - pracowity, ale w ten bardzo przyjemny sposób, który daje radość tworzenia.
Ataboh - ten fiolet jest rzeczywiście uroczy, mi też bardzo się podoba.
Ata - no nie wierzę, że TOBIE słów brakuje ;-) A weekend rzeczywiście cudny - nie miałam takiego od roku.
Miranko - a do tego miała świetną nauczycielkę :-)
Arkadio - przekazać wiedzę, to rzeczywiście sztuka i Miranka świetnie to robi, co widać po efektach. Myślę, że i Tobie by się udało to z powodzeniem. Trzeba wierzyć w siebie, a Twój warsztat jest tak profesjonalny, że powinnaś próbować. Sama chętnie bym do Ciebie przyjechała na kurs :-)
Jak widać zazdrość ma też dobre strony :)). Bardzo pracowicie spędziłaś ten weekend! Prace piękne i to każda jedna! A najbardziej podobają mi się te pierwsze komplety: bransoletka + wisiorek :).
OdpowiedzUsuńSame skarby :o)
OdpowiedzUsuńTa znowu...
OdpowiedzUsuńNie wytrzymam!
Ale uszy się goją, będę potrzebować kolczyków już niedługo - będzie gdzie uderzyć:)
Robisz na srebrnych biglach?
Bo Ata mię straszy papraniem uszów!
Ale piękna biżuteria :) Wasze spotkanie jak widać bardzo owocne było :)))
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem.
OdpowiedzUsuńUkochany Ciężar pewnie świetnie dał sobie radę, a mamusia znalazła cudowny sposób na to, żeby o tych wyciągniętych łapkach na chwilę nie myśleć :)
Efekt rzuca na kolana!)
Sylwia, TYTANIE PRACY!!!
OdpowiedzUsuń"Efekty edukacji beadingowej" imponujące... przypuszczam, ze mnie zabrałoby to kilka weekendów;)))) Aż zazdroszczę ... :)
Frasiu - tak, zazdrość bywa dopingująca w pozytywnym sensie :-)
OdpowiedzUsuńMiddia - dzięki
Dorothea - oj co znowu, co znowu ? Szarpnąć robotą nie można, czy co ;-) Po kolczyki zapraszam, jakby co - są na srebrnych biglach.
Katarina79 - trzeba było wykorzystać wolne rączki i brak przeszkadzacza.
Woalko - taaa, chłopaki świetnie sobie radzili, bo Synuś bez Mamusi zdecydowanie grzeczniejszy.
Jolinko - a tak mnie jakoś poniosło, ale chciałam na maksa skorzystać z wolnego weekendu. A od dziś szara rzeczywistość - zakatarzony nos, rączki wyciągnięte, łezki w oczach - skończyła się laba ;-)
jakie śliczne, ja takich nie umiem...
OdpowiedzUsuńNo, nie mogę... ale cudeńka poczyniłaś! Pierwsze kompleciki najbardziej przypadły mi do gustu :D ale i pozostałe prace rzucają na kolana. SUPER!!!
OdpowiedzUsuńJejciu jak ja zazdroszcze tych przespanych nocek... a efekty Twojej edukacji są naprawdę cudne :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne - zazdroszczę nauki .
OdpowiedzUsuńSylwka! Jestem oczarowana Twoimi dziełami! coraz piękniej Ci to wychodzi.
OdpowiedzUsuńKotek - a tak! Ogólnie w weekend jakaś taka wyciszona byłam...
OdpowiedzUsuńAle za to dziś mi tak przeszło, że HOHOHO! ;-DD
No to się nazywa czynny wypoczynek - naprawdę piękne rzeczy powstały!
OdpowiedzUsuńZaglądam nocną porą i podziwiam śliczności, które zdolna koleżanka tworzy. Jest to dla mnie bardzo budujące doświadczenie, cieszę się, że już tyle rożnych technik jest w Twoim władaniu. Zagonienie dnia codziennego i słaba organizacja utrudniają mi spotkanie - ale mam nadzieję,że uda mi się wpaść na małą kawkę zanim Szymon skończy rok. Z Twojego bloga z przyjemnością przechodzę na inne i podziwiam zdolne dziewczyny. Może też kiedyś znajdę czas, aby wykończyć to co zaczęte, zrobić coś nowego ... może ... pozdrawiam Magda
OdpowiedzUsuńMarrika91 - to nici, żyłka w łapki, koraliki na kolanka i hajda do roboty ;-)
OdpowiedzUsuńBean - raczkuję na razie, ale uczę się pilnie, więc mam nadzieje, że kolejne prace też Wam się spodobają
Koraliku - nocki przespane były raptem dwie, a teraz w tygodniu szara rzeczywistość, choć w dwie ostatnie noce były tylko po dwie pobudki :-)
Sparrow - :-) będziesz w kraju, to wpadaj na wspólne wyplatanie
Agus - dzięki :-)
Ata - to mi ulżyło, bo jak ja bym sobie miała poradzić bez naszego blablania ;-)
Madziu - czasu coraz mniej, więc proszę się spieszyć, bo kawa stygnie, a Szymon kończy rok już za dwa tygodnie ;-)
Co jedna to piękniejsza :)
OdpowiedzUsuńsame cudeńka z tych koralików zrobiłaś!!:)
OdpowiedzUsuń