Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2015

W pomarańczach i szarościach ...

Koralik TOHO Round 8 w kolorach: Silver-Lined Frosted Gray, Silver-Lined Frosted Hyacinth, Silver Lined Gray, Silver Lined Burnt Orange
Zaczęło się robić w Polsce, przejechało przez Belgię (tam dokupiło się końcówki), dojechało do Francji - tam się skończyło, ale wróciło do kraju, bo końcówki zostały w Belgii i w drodze powrotnej dołączyły do reszty. W Polsce wykończyło się i tak oto powstał naszyjnik International ;-)



Mam nadzieję, że wkrótce wyruszy w podróż do Francji, do Właścicielki :-)
Edit* - wzór rozpisany przez Frydzię :-)

czwartek, 8 stycznia 2015

Maleństwa...

koralikowe do zakładek chodziły za mną od dawna, no i wreszcie się udało - wzory stworzone przez Bead Crumb i Krisziz.
Oto Pandzia 

a zaraz za nią Sówka (tak mi się podoba, że poszalałam ze zdjęciami)





wtorek, 30 grudnia 2014

Koraliki...

wzywały mnie od dawna, ale Święta i cały zamęt z nimi związany nie pozwalał mi się nimi zająć. Udało mi się jednak wykorzystać trochę samotnych chwil w czasie poświątecznym i wyplotłam Córci kolczyki, które już dawno u mnie zamówiła - może dopełnią Jej kreację studniówkową :-)


Górną część wzoru podpatrzyłam na Pinterest, a dół Gabrysia pokazała mi w kolczykach Anabel.

Myślę, że kolor przytłumionego starego złota w zestawieniu z czernią podkreślą urodę mojej jedynej Córy ;-) 

sobota, 22 listopada 2014

Trójkącik...

nieduży powstał w tym tygodniu i już został ofiarowany prywatnej mej Macoszce, jako że obchodziła w tym tygodniu imieniny - Elżbieta.
Robiony peyote'm, z Toho Treasure w kolorze Nebula i Silver-Lined Teal. Wzór znaleziony na blogu Vezsuzsi   

Wciąż musze jeszcze ćwiczyć równe zaciąganie splotu, bo troszkę mi się te trójkąty wichrują.
Ale na razie zarzucam koraliki, bo na drutach wylądowała ciekawa włóczka, a na monitorze komputera mam wzór na komin od Hani "Lisa Scowl" i własnie doszłam do kluczowego momentu tj. do tajemniczych "pleats". Jeszcze nie do końca zgłębiłam tajniki ich powstawania, tak więc oddalam się, co by zacząć je dziergać.
A na razie mam tyle:
Zdjęcie robione telefonem, w ponurą pogodę, więc kolory nieco przekłamane ;-)

poniedziałek, 27 października 2014

Kokeshi...

pierwszą, tak w łapkach miałam przy okazji spotkania z Izą z Izziland. Jej laleczka zachwyciła mnie swą delikatnością i precyzją wykonania.
Od tamtej pory nosiłam się z zamiarem zrobienia sobie takiej, nawet, z pomocą Izy, znalazłam wzory w necie i kursy na odpowiedni ścieg, przydatny przy tworzeniu pierwszego rzędu, ale czasu wciąż brakowało.
Ostatni weekend był czasem spowolnienia, po uroczystości ślubowania mojej klasy i ogranięciu różnych rozlicznych zaległości, obiecałam sobie wolną, piżamkową niedzielę.
I tak ją spędziłam, z Synkiem u boku, igłą i koralikami w ręku.
Efekt leniwienia poniżej, a wzór znalazłam u Fraisiperles:


W wyplataniu idealnie sprawdziły się Toho Treasure, moja wielka miłość koralikowa od niedawna ;-) Ścieg jeszcze trochę nieporadny, nitki gdzieniegdzie sterczą, ale ćwiczę.
W zapasach wzorkowych mam jeszcze kilka laleczek Kokeshi, więc pewnie ta nie będzie jedyną i ostatnią.

środa, 22 października 2014

Mus...

był wykonać jakąś biżutkę na wczorajszą uroczystość ślubowania klas I, co bym, jako wychowawca, wyglądała godnie i elegancko.
Tak więc zainwestowałam w odpowiednie kolory TOHO Treasure, wynalazłam wzór Anabel i przez 3 wieczory usupłałam sobie taki trójkąt. W sumie, to trójkąty powstał dwa - ja je połączyłam, wypchałam i wisior gotowy. 




Mam jeszcze zamiar, ale to już w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości wykonać do niego sznur szydełkowy z czarnych koralików.
Tak czy siak podoba mi się i efekt i sam proces wykonania, więc pewnie nie jest to moje ostatnie słowo w dziedzinie trójkątów ;-)

wtorek, 14 października 2014

Beadingowo...

bo tak, jak zapowiedziała Iza, koraliki wciągają, i to nawet nie mlasną.
Moje nie mlasnęły, wciągnęły, a efekty są takie, jak poniżej. 
Pierwsze, to delikatna modyfikacja wzoru od Izy, który użyłyśmy na kursie w Galerii Ani. Skróciłam trochę pędzelki i zrobiłam je z TOHO Round 11
 
Drugie odgapiłam z netu (wzór), kolorystykę wybrałam sama, no i wypróbowałam Toho Treasure w splocie brick - okazuje się, że ten rodzaj koralików do tego spolotu jest genialny, niestety.





Tak więc "Mieciu" zakrzyknął, wyciągnął łapiszcza i mus było zrobić zamówienie.
Brakuje mi jeszcze około 130 kolorów z palety dostępnej w krajowych sklepach ;-) No i wreszcie zaczynam przyjaźń z książką Diane Fitzgerald, która leży u mnie już jakiś czas (zdjęcie okładki z Anazon.com).

niedziela, 28 września 2014

Dyndające...

kolczyki nęciły od dawna, ale jakoś nie było mocy przerobowych, a i umiejętności nie wystarczające się wydawały.
No i stało się i się naumiałam, dzięki mocy sprawczej Izy i Ani, za co wdzięczność ma ogromna :-)
I dzięki Nim stałam się szczęśliwą posiadaczką własnoręcznie wyplecionych kolczyków rodem z bajki o Pocahontas. Do tego te kolory - ach, mniam i mlask normalnie, że tak sobie nieskromnie powiem ;-)
No już, już, wystarczy. Tak więc taaaaaa daaaaam... 




Uwierzcie na słowo - w rzeczywistości więcej w nich fioletu, niż niebieskiego ;-)
Układ koralików zaprojektowany przez Izę Izziland Żurawską, dyndadła - Izy i moja swobodna twórczość :-)

wtorek, 25 marca 2014

Zygzak...

mi się marzył, no i się wymarzył.
 Dzięki uprzejmości i ciężkiej pracy Pani Profesor Dorotki K. pojęłam o co chodzi :-)
Bransoletka na baaardzo szczupłą damską dłoń. Kolejną zrobię o dwa moduły większą.

Koraliki to TOHO Treasure Ceylon Tomato Soup, Matte-Colour Opaque Jet i Silver-Lined Gray. Kolejna marzy mi się w turkusach i fioletach :-)
Dorotko - raz jeszcze dzięki za pomoc.

poniedziałek, 24 marca 2014

Obiecałam ....

pokazać efekt swoich zmagań koralikowych, ale nie mogę w pierwszej kolejności pochwalić się cudeńkiem, które, w ramach wymiany, otrzymałam od Fouzune.
Gdy ujrzałam to, co dostałam wzamian za moje lniano-drewniane szydełkowce, to aż mnie zatchnęło, potem poczułam swą marność nad marnościami, bo to co ujrzałam przeszło moje naślmielsze wyobrażenia, a moje korale przy tej pracy Sabinki wypadły blado jakoś i skromniutko, ale cóż, korale poszły, więc "kobyłka u płota" ;-) a ja cieszę oczy swe takim oto cudem.



A mój ZigZag już niedługo ujrzy światło dzienne, obiecuję :-)