Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Kiermaszowy zawrót głowy...

bo działo się dużo. I nie to, żeby klientów nawaliło tak, żeby nie mieścili się w Galerii, nieeee, choć narzekać nie mogę, a kiermasz od strony kupujących mogę uznać za udany.
Nie ten jednak aspekt cieszy mnie najbardziej, bo jednak atmosfera, możliwość poznania nowych osób czy tez spotkania dawno nie widzianych twarzy raduje najbardziej, nastraja pozytywnie, daje kopa na kolejne żmudne wieczory i pracowite dnie.
Cieszę się, że mogłam poobcować z moją Beatką, która mnie zawsze podnosi do pionu, gdy chylę się psychicznie ku poziomowi, mogłam również zobaczyć i popodziwiać Jej zdolności handlowe - gdyby nie spełniała się w zaciszu rodzinno-domowym, to niechybnie zrobiłaby karierę jako handlowiec - jest po prostu genialna.
Oprócz niej mogłam pogadać z dawno nie widzianymi osobami, zajmującymi się rękodziełem w moim regionie. No i clou kiermaszu - poznałyśmy razem z Beatą trzy wspaniałe osoby:
Kasię (którą możecie znać ze starego blogu lub nowego) - bardzo sympatyczną, ciepłą, serdeczną osobę, tworzącą piękne prace filcowe, farbującą i przędącą cudne wełenki - dzięki Jej zdolnościom wreszcie mam swój pierwszy kapelusz.
Marylkę, (Jej blog tutaj) - bardzo kontaktową, uśmiechniętą, rozgadaną (troszkę mnie, niż ja, choć niewiele ;-),  z ogromnym ciepełkiem (mimo niepozornej postury), która wraz z Mężem tworzy filcowe cudeńka, a ja z niecierpliwością czekam na śliwkową broszkę :-)
Agnieszkę Grzelak - pisarkę, malarkę, rękodzielniczkę, osobę pełną ciepła wewnętrznego. Już nie mogę się doczekać, kiedy skończę rozpoczęte lektury i będę mogła zasiąść nad "Matecznikiem" - książką Jej autorstwa.
Ogrzałam swą wewnętrzną Ja w ciepełku tych Osób, rozmowy z Nimi dały mi mnóstwo radości, inspiracji, przemyśleń. Dziękuję Dziewczyny, że byłyście, że jesteście i mam nadzieję na kolejne spotkania :-)
A tutaj krótka relacja foto z kiermaszu, bo było co podziwiać - mnóstwo pięknych rzeczy, niepowtarzalnych cudeniek, tak różnorodnych, że trudno było nie zapiać z zachwytu:







A dziś odezwało się niedoleczone do końca przeziębienie i zwaliło mnie z nóg - leżę, kaszlę, kicham, chlipię nosem i leniuchuję ;-)
W trakcie tej zajmującej czynności odkopałam się z nieczytanych od kilku tygodni przeze mnie Waszych blogach, sprułam szal, który wkurzał mnie, bo był tam jeden obrzydliwy błąd i już nadrobiłam połowę, tego co sprułam. No i dalej będę sobie odpoczywać (równie czynnie, jak do tej pory).
Aaaaaa - i odkryłam pyszną herbatkę Grzańca (z malutkim dodatkiem alkoholu, firmy Loyd Tea) - mniam, polecam zmarzluchom.