Jakiś czas temu znajoma poprosiła mnie o wykonanie Aniołka Stróża dla małego chłopczyka z okazji Chrzcin. Wykorzystałam wzór, który wieki temu pojawił się w Annie, wykonałam ozdobną koronkę w technice pergaminowej, zabejcowałam ramkę i powstała taka oto praca:
Jakiś czas później powstały kolejne zastępy anielskie:
Niestety, w przypadku zdjęć sprawdziło się powiedzenie mojej Mamy "Z niewolnika nie ma pracownika". Zdjęcia wykonała w łaskawości swej moja Córcia i oczywiście nie uwieczniła Anioła, nad którym najbardziej się napracowałam.
Anioł był taki sam jak pozostałe, ale za tło robił piękny jedwab w kolorach fioletu i zieleni, ramka była we współgrającym z tłem odcieniu zieleni. Ładnie to wszystko się prezentowało, a ja napociłam się, żeby niepokorny materiał dokładnie ułożyć w ramce. Anioł już zmienił właściciela, więc niestety nie uda mi się go już uwiecznić - pora zacząć robić zdjęcia własnoręcznie, a nie wysługiwać się młodzieżą ;-)
Jednak w kooperacji z młodszym pokoleniem czasami nam się coś udaje. Ot, na przykład takie muffinki nam wczoraj wyszły:
Przepis wzięłyśmy
stąd. Co prawda wyszły ciupek ze mocno chrupiące na wierzchu, ale to chyba wina nawiewu w piekarniku. Następnym razem spróbuję upiec je w mniej nowoczesny sposób. Niemniej jednak smakowały znakomicie :-)