Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

Na biało...

bo wciąż komunijnie. A że wczorajszą niedzielę poświęciłam słodkiemu lenistwu i oddałam się robótkom, to udało mi się wykończyć komplet biżuteryjny dla Mamy Komunistki. W związku z mnogością kolorów w stroju rzeczonej i występującej tam białej barwie, uznałam, że koraliki w tym samym kolorze będą jak najbardziej na miejscu.


A wieczorem dokończyłam Anioła klockowego i tak się oto prezentuje:


Moje ulubione połączenia kolorystyczne w koronce - biel ze srebrem :-)
Pozdrawiam z poniedziałku i oby kolejne dni były spokojniejsze od dzisiejszego, bo u mnie to jakiś dzień konia połączony z Armagedonem ;-)

niedziela, 11 grudnia 2011

Na moim stole...

oprócz planów i próbnych prac na zajęcia w świetlicy i w MDK znajdują się czasami inne rzeczy :-)
Ostatnio przygotowywałam prezenty dla dwóch chłopców - mają być dodatkiem do prezentów właściwych pod choinką. Znane już aniołki, pod spodem pergaminowe tło - lubię takie drobiazgi.




Parę dni temu, przy okazji zakupów biżuteryjnych, nabyłam kilka baz do breloczków i dwa pierwsze się zrobiły :-)



A dziś wykańczałam różne takie zamówienia okołoświąteczne - jeśli pogoda jutro pozwoli to podzielę się fotkami

piątek, 11 listopada 2011

Ambicje....

bywają twórcze. Wczoraj Laura w komentarzach do poprzedniego posta tak tylko zaproponowała, co bym spróbowała zrobić anioła w 3d.
No i moje wewnętrzne Ja zakrzyknęło "Nie dasz rady ??? Dasz, pewnie, że dasz. A jak nie, to ja dam radę"
Cały dzień anioły różne kręciły mi się po głowie, na niczym nie mogłam się skupić, aż do powrotu do domu.
W domu wygrzebałam koraliki, zasiadłam i wyplotłam, ot takiego małego (wysokość 4,5 cm), ale w 3d, a jakże ;-)


Tak wygląda z boku:


A tak z tyłu:


A tu na leżąco:

 Ufffff, udało się, warto tylko jeszcze dopracować wykonanie sukienki, żeby druciki było mniej widać. Laura, tylko Ty mi teraz 4d nie wymyśl - nie ma mowy, nie podołam ;-)

czwartek, 10 listopada 2011

Anioły Stróże ...

co by ode mnie odganiać różne takie... prace i pomysły co mnie atakują. A ja zamiast działać w strefie zamówionych wyrobów, wyciągam łapki, a to po szal na drutach powiewający, a to po serwetkę frywolitkową. Uch, strasznie nęcą i potem nie wyrabiam się i mam wyrzuty sumienia.
Więc co by nie było, wczoraj wieczorem wyplotłam takie dwa Anioły - dam im jeszcze w łapki baciki i będą mnie poganiać i odganiać różne oboczności.
Wzór zaczerpnęłam z czeskiej książki, w której można znaleźć różne wzory na gwiazdki i ozdoby okołoświąteczne. Powstały dwie wersje kolorystyczne, ale to pewnie nie koniec - jedyny problem to dostęp do perełek 6mm. Wysokość Aniołka - 4,5 cm, więc idealne jako zawieszka do prezentu albo na choinkę. Myślę sobie, czy by nie spróbować wypleść ich z większych kulek.




wtorek, 30 sierpnia 2011

Aniołowo

Jakiś czas temu znajoma poprosiła mnie o wykonanie Aniołka Stróża dla małego chłopczyka z okazji Chrzcin. Wykorzystałam wzór, który wieki temu pojawił się w Annie, wykonałam ozdobną koronkę w technice pergaminowej, zabejcowałam ramkę i powstała taka oto praca:


Jakiś czas później powstały kolejne zastępy anielskie:





Niestety, w przypadku zdjęć sprawdziło się powiedzenie mojej Mamy "Z niewolnika nie ma pracownika". Zdjęcia wykonała w łaskawości swej moja Córcia i oczywiście nie uwieczniła Anioła, nad którym najbardziej się napracowałam.
Anioł był taki sam jak pozostałe, ale za tło robił piękny jedwab w kolorach fioletu i zieleni, ramka była we współgrającym z tłem odcieniu zieleni. Ładnie to wszystko się prezentowało, a ja napociłam się, żeby niepokorny materiał dokładnie ułożyć w ramce. Anioł już zmienił właściciela, więc niestety nie uda mi się go już uwiecznić - pora zacząć robić zdjęcia własnoręcznie, a nie wysługiwać się młodzieżą ;-)
Jednak w kooperacji z młodszym pokoleniem czasami nam się coś udaje. Ot, na przykład takie muffinki nam wczoraj wyszły:



Przepis wzięłyśmy stąd. Co prawda wyszły ciupek ze mocno chrupiące na wierzchu, ale to chyba wina nawiewu w piekarniku. Następnym razem spróbuję upiec je w mniej nowoczesny sposób. Niemniej jednak smakowały znakomicie :-)