Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

Dla małych rączek...

które lubią różne zaczarowane przedmioty, odkryłam w amerykańskich zasobach internetowych taką zabawkę:


Woreczek strunowy, wypełniony kolorowym, pachnącym płynem świetnie ćwiczy rączkę, pomaga w jej rozluźnianiu. Można stworzyć z jego pomocą prostą, ale bardzo ciekawą pracę plastyczną, która za jednym pociągnięciem znika i można zaczynać zabawę od początku.
Razem z Szymkiem wykonaliśmy taką zabawkę w nastepujący sposób:
5-6 łyżek odżywki do włosów (my użyliśmy takiej zwykłej z firmy Joanna) wlewamy do miseczki.




Do odżywki dodajemy odrobinę barwnika spożywczego, rozpuszczonego w łyżeczce wody. Masę dokładnie mieszamy
Gotową masę pakujemy do woreczka strunowego
 i po wypchnięciu bąbelków powietrza dokładnie go zamykamy i gotowe.
Możemy teraz się bawić w kolorowe rysowanie (podkładając pod woreczek białą kartkę dla lepszej widoczności narysowanego wzoru) aż do znudzenia, lub do .... zużycia się woreczka ;-)
Z barwników polecam takie o zdecydowanych kolorach - czerwony, zielony, niebieski. Użyty przez nas barwnik w kolorze jagodowym dał wątpliwe walory kolorystyczne, choć Szymiemu zdaje się to nie przeszkadzać ;-) - bardziej kolorowe wersje woreczków do obejrzenia na moim blogu klasowym - o tutaj :-)

czwartek, 10 maja 2012

Są dzieci czyste...

i dzieci szczęśliwe. Kierując się tą głęboką mądrością życiową, postanowiłam dziś podarować moim Świetliczakom odrobinę szczęścia więcej, niż mają na co dzień.
Stąd pomysł na malowanie łapkami = ubabranie po łokcie, radocha nieziemska no i troszku plam tu i tam.






 



Obyło się bez większych start i ofiar, a efekt końcowy wart był starań. I tak oto powstały nasze wiosenne drzewa :-)


Tak na marginesie, Szymek też jest częściej dzieckiem szczęśliwym, niż czystym ;-D


I mały rzut oka do mego gródka - kwitną orliki, te niedawno posadzone.



niedziela, 29 stycznia 2012

Podsumowań (lekko łzawych) czas...

bo ferie za nami. A był to baaaardzo pracowity czas dla wszystkich, którzy bywali w tym czasie w świetlicy - i dla dzieci, i dla Małgosi, i dla Radka i dla Mnie.
Staraliśmy się stworzyć dzieciom możliwość miłego spędzenia czasu - aby wyniosły z tego, stworzonego dla nich   miejsca, pozytywne emocje, miłe wspomnienia i doświadczenia, owocujące w przyszłości czymś dobrym.
Dlatego dzieci miały możliwość uczestniczenia w zabawach muzycznych, śpiewając różne śmieszne i wesołe piosenki



ruchowych, w których chusta Klanzy często odgrywała ważną rolę



na świeżym powietrzu - spacerując i bawiąc się na pobliskim placu zabaw



Mogły wyżyć się plastycznie (wiele pomysłów na prace zaczerpnęłam ze strony Myseki - wielkie dzięki super-kreatywna Kobieto !)



Powstały laurki dla Babć i Dziadków






podmorskie głębiny z tajemniczymi stworami




łąki kwiatów z iście impresjonistycznych obrazów





bałwanki namalowane i wydarte z gazet



colage stworzone na bazie zdjęć rodzinnych lub listy wymarzonych zakupów (rodzice, trzymajcie się za portfele ;-)





portrety Pani Zimy







najdłuższy wąż świata - nasza świetlicowa Anakonda przytulanka




ruchome duszki-pięciopalczatki, które podobały się i dzieciom i Mamom ;-)




piękne maski karnawałowe



i wiele innych.
Było ciekawie i inspirująco, a pożegnanie z dziećmi było troszkę łzawe - dobrze, że to ja robiłam zdjęcia, nie widać mych łez wzruszenia ;-) Dzięki Wam wszystkie nasze Świetliczaki i dużo buziol dla wszystkich.


Mam też nadzieję, że dzieciaki, które zjawiły się u nas na ferie, wrócą do nas, wpadną choćby raz na jakiś czas, żebyśmy znów mieli okazję się razem pobawić.
Wielkie dzięki należą się również Małgosi i Radkowi - jesteście wielcy Kochani, a czas z Wami spędzony był dla mnie wyjątkowy (myślę, że również dla dzieci) :-)

sobota, 10 grudnia 2011

A w MDK...

ostatnio było znów anielsko i nie tylko.
Dziewczynki robiły piękne anioły i choinki z makaronu, sklejając go klejem na gorąco (niestety nie obyło się bez małego wypadku, ale mam nadzieję, że Ola ma się już dobrze). Praca przebiegała szybko i sprawnie, bo dla takich małych sprytnych rączek nie ma rzeczy niemożliwych.






Po dokończeniu surowych prac, wyszłyśmy na dwór i tam dokończyłyśmy dzieło, bawiąc się srebrną i złotą farbą w spray'u.





Dziewczynki wyglądały na zadowolone :-)