Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 marca 2014

Pora...

na to by zajączki wielkanocne zaczęły królować, czyż nie ?
Jeden do mnie przykicał...

a potem w klasie pojawiły się kolejne.



Takie zające podejrzałam na jakimś blogu i nie dawały mi one spokoju - jak tu ich nie lubić za urok i prostotę wykonania :-)
Moje pięciolatki, z naszą pomocą dały radę, a piąta klasa zmierzy się niedługo z takim samym wyzwaniem ;-)

wtorek, 18 grudnia 2012

Lutosław Pięknosław...

został powołany na ten świat na wyraźną i kategoryczną "prośbę" Koleżanki mej - Ewy.
Tak więc wzięłam w łapkę trawiasto zieloną czesankę, igiełkę i wydziubałam takiego oto Lutosława, który przybrał pseudonim artystyczny Pięknosław - mój pierwszy ludek, filcowany na sucho.




 Facet jest w kolorze zielonym, nawet żywo zielonym, wąsy ma fioletowe i w tej chwili odbywa swą pierwszą życiową podróż na ciepłą wyspę na południu Europy. Zdjęcia zdobyte dzięki uprzejmości Ewy - rzeczywiście w różu mu do twarzy ;-)

A tak poz tym, to mimo rzadkiego bywania tu i tam, żyję i mam się nieźle, ino ręce wciąż zajęte jakąś dziwną robotą - ogarnę się kiedyś, obiecuję :-) Projekt Still Light wolno posuwa się do przodu, zbyt wolno, ale może w czasie świątecznym podgonię z robotą, to się pochwalę :-)

poniedziałek, 1 października 2012

Tak na szybko...

bo się uprzędło - troszkę 2 ply z Corriedet, o której wspomniałam w poprzednim wpisie. To mój pierwszy podwójny splot, więc efekt tym bardziej cieszy, mimo, że do ideału mu daleko... Róż z szarością ładnie się układają i już nie mogę się doczekać kiedy coś z niej wydziergam.  A Małż tak mi się rozszalał z produkcją wrzecion, że mam już ich 5 sztuk ;-)


 No i na nadchodzące szarugi ufilcowałam sobie podkładkę pod kubek, co by herbatka wolniej stygła :-)


Takie same robiłam z dziećmi na zajęciach z rękodzieła - wyszły cudne, efekt niedługo pokażę :-)

sobota, 14 lipca 2012

Szalowo i plany na zaś...

Najpierw wytłumaczę się z szalowo.
Jak już wspominałam kilka razy, spotkałyśmy się w gościnnym domu Kasi WoolartStudio, co by sobie pofilcować pod Jej przewodnictwem.
Spotkania miłe, efekty nas zachwyciły, więc nie czekając długo, spotkałyśmy się z moją Kuzynką Danusią i poszalałyśmy - szale powstały cztery, a ich wspólne tworzenie przyniosło nam mnóstwo frajdy.
Takie zbiorowe prace to współczesna odpowiedź na dawne darcie pierza - coś człowiek zjadł, coś łyknął, nagadał się i ponarzekał, a robota sama się robiła ;-)
Pierwszy szal powstał na czarnym jedwabiu, w kolorach ecru, brzoskwinia i czekoladowy brąz z nieodłącznymi ślimaczkami


Drugi nazwałam flamenco, w czerni i ognistej czerwieni, i znów ślimaczki ;-) 



Kolejny w szarościach, pudrowym różu i wiśni, o występowaniu ślimaczków nie wspomnę ;-) 



 I ostatni - nowość, bo wzór kwiatowy, utrzymany w kolorystyce czerni, szarości i czerwieni.



 Z drugiej strony paseczki z jedwabiu i wfilcowane kulki czesankowe.

A teraz plany na zaś.
Jako, że wakacje są i jak każdemu białemu człowiekowi, tak i mi odpoczynek się należy, melduję posłusznie, że oddalam się na co najmniej dwa tygodnie w nadmorskie okolice, co by na desce poszaleć, rowerkiem z Szymim pośmigać, nie wspominając o porannych kijach, rybce i innych takich.
Ale co by mi za łatwo nie było, przydasie różniste i artefakty ciągnę ze sobą. Tak więc jedzie ze mną:
1. chusta, co to ją dla mojej Macoszki dłubię już od jakiegoś czasu, do końca zostały mi 2 motki Drops Delight
2. chusta Dew Drops z estonki dla mojej Koleżanki

3. szal z włóczki uprzędzionej przez Kasię (mój-ci-on ma być)
4. wełenka od Marty z Zagrody na chustę wzorowaną na dziele Aty (który kolor pierwszy ? nie wiem dla kogo ? nie wiem ;-)
do tego kilka pozycji książkowych
Ciekawe, co mi się uda zrealizować i ile przeczytać, ale ja lubię mieć ambitne plany, a te dwa tygodnie nad morzem, to nie koniec mych wakacji - z rezultatów będę się tłumaczyć pod koniec sierpnia ;-)

piątek, 13 lipca 2012

Efekty...

po pierwsze - podróży do Kasi WoolartStudio.
Byłam, filcowałam pod czujnym osiem Kasi, no i nie tylko ja. 






 Powstał piękny szal, i torby różne. 




A mi takie oto torbiszcze mi wyszło - łodyżki i listki kwiatków są naprawdę zielone (właśnie odkryłam, jak trudno jest sfotografować filc - jakaś dziwna łuna od niego bije. Wiem, że cudny, ale żeby aż jasność nieustająca, to chyba lekka przesada ;-D.





Czuję jeszcze potrzebę wzmocnienia rączek i ewentualnie wszycia podszewki, ale szukam chętnej osoby, zaprzyjaźnionej z igłą :-) A, że nie mogłam wysiedzieć spokojnie, to się chwalę ;-)


Po drugie - zglądania to tu, to tam.
Ostatnie takie łazęgowanie zaprowadziło mnie do Tobatki i pod Jej zbawiennym wpływem powstała pierwsza rozgwiazda. Dziś rozgwiazda ma już dwie siostrzyczki, które, co prawda u nowych Właścicieli, ale utrzymują ze sobą kontakt ;-)
Pierwsza powstała z koralików TOHO8 (Trans Rainbow Frosted Siam Ruby) i TOHO11(Ceylon Smoke)


Druga, podobnie, jak poprzednia, to zbiór TOHO8 (Silver Lined Frosted Hyacinth) i TOHO11 (Trans Rainbow Frosted Dark Topaz). 


Obydwie, w środku, dla utrzymania kształtu, mają wsadzone przeźroczyste, szklane koraliki.
A tak prezentuje się cała rodzinka