Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

Koraliki...

wzywały mnie od dawna, ale Święta i cały zamęt z nimi związany nie pozwalał mi się nimi zająć. Udało mi się jednak wykorzystać trochę samotnych chwil w czasie poświątecznym i wyplotłam Córci kolczyki, które już dawno u mnie zamówiła - może dopełnią Jej kreację studniówkową :-)


Górną część wzoru podpatrzyłam na Pinterest, a dół Gabrysia pokazała mi w kolczykach Anabel.

Myślę, że kolor przytłumionego starego złota w zestawieniu z czernią podkreślą urodę mojej jedynej Córy ;-) 

wtorek, 14 października 2014

Beadingowo...

bo tak, jak zapowiedziała Iza, koraliki wciągają, i to nawet nie mlasną.
Moje nie mlasnęły, wciągnęły, a efekty są takie, jak poniżej. 
Pierwsze, to delikatna modyfikacja wzoru od Izy, który użyłyśmy na kursie w Galerii Ani. Skróciłam trochę pędzelki i zrobiłam je z TOHO Round 11
 
Drugie odgapiłam z netu (wzór), kolorystykę wybrałam sama, no i wypróbowałam Toho Treasure w splocie brick - okazuje się, że ten rodzaj koralików do tego spolotu jest genialny, niestety.





Tak więc "Mieciu" zakrzyknął, wyciągnął łapiszcza i mus było zrobić zamówienie.
Brakuje mi jeszcze około 130 kolorów z palety dostępnej w krajowych sklepach ;-) No i wreszcie zaczynam przyjaźń z książką Diane Fitzgerald, która leży u mnie już jakiś czas (zdjęcie okładki z Anazon.com).

niedziela, 28 września 2014

Dyndające...

kolczyki nęciły od dawna, ale jakoś nie było mocy przerobowych, a i umiejętności nie wystarczające się wydawały.
No i stało się i się naumiałam, dzięki mocy sprawczej Izy i Ani, za co wdzięczność ma ogromna :-)
I dzięki Nim stałam się szczęśliwą posiadaczką własnoręcznie wyplecionych kolczyków rodem z bajki o Pocahontas. Do tego te kolory - ach, mniam i mlask normalnie, że tak sobie nieskromnie powiem ;-)
No już, już, wystarczy. Tak więc taaaaaa daaaaam... 




Uwierzcie na słowo - w rzeczywistości więcej w nich fioletu, niż niebieskiego ;-)
Układ koralików zaprojektowany przez Izę Izziland Żurawską, dyndadła - Izy i moja swobodna twórczość :-)

wtorek, 21 maja 2013

A świat się kręci...

bo wciąż skupiam się na robótkach, a wokoło życie płynie i się zmienia.
W moim ogródku wciąż kwitnie magnolia
szaleje wierzba 
zabójczo pachnie bez
W weekend Szymon zainaugurował zabawę na swoim nowym placu zabaw. Budowa jeszcze nie skończona, ale bujać się można.

A ja, co by chwilkę odsapnąć od scrapów, wyplotłam kolczyki do białego kompletu
i upiekłam rewelacyjne muffiny z przepisu podanego przez Atę - normalnie miodzio z benzynką ;-)
Zapraszam, częstujcie się i pogadajcie sobie :-)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Porwałam się...

choć jakiś czas zbierałam się w sobie, bo wydawało mi się to bardzo trudne. Małe, delikatne Rivoli i do tego jeszcze mniejsze koraliki. Jednak kurs Weraph jest na tyle czytelny, że praktycznie nie miałam problemu z wypleceniem tych gwiazdek.
Wyszły bardzo ładne, Rivoli w tej oprawie zyskał na uroku, pięknie się skrząc.
Dobrze, że mam w zapasie jeszcze dwie pary Rivoli i Toho do kompletu - będę się bawić dalej :-)
Tak więc tadam ! 
Pierwsza odsłona: Rivoli 12 mm w kolorze Light Siam i koraliki Toho15 Transparent Siam Ruby i Toho11 Opaque Jet. Tak wyglądają na leżąco:
Na wisząco z boku:
Na wisząco en face
I jak Wam się widzą te moje kolejne "pierwsze razy" ? 
Dziękuję za komentarze i uwagi.

A tak na marginesie - dzięki Koroneczko za wskazówki odnośnie robienia zdjęć - odkąd zobaczyłam je na Twoim blogu, moje zdjęcia zdecydowanie zyskały na jakości :-)

niedziela, 10 lutego 2013

Leniwie i spokojnie...

bo wczorajszy wieczór był wybitnie rodzinny, spędzony przy stole z grami - były karty, "Farmer", "Rummikub". Cudne zakończenie ferii. 
Szymon zrobił swoją pierwszą wylepiankę plastelinową 

i odkrył urok masy solnej. 

Ubaw po pachy, a pod paznokciami tony materiału plastycznego - radocha bezcenna...

A ja między jednym wyłożeniem kart czy kostek plotłam se (nie tylko trzy po trzy) i wreszcie wyplotłam kolczyki do bransoletki, którą zrobiłam jakiś czas temu, a pokazywałam ją tutaj.

Kolczyki wykonane według wzoru z czyjegoś blogu - jestem właśnie po poszukiwaniach i jak kamień w wodę. Nie potrafię znaleźć, a zdjęcia wzoru nie zachowałam i na jego podstawie nie mogę podać autorki wzoru i tutka. Jeśli któraś z Was kojarzy, kto wstawiał taki wzór (tam były dwa rozmiary farfalli), to proszę o linka, bo głupio się czuję, nie podając autorki.
No dobra, wytłumaczyłam się, to czas na prezentację :-)
Kolczyki wyglądają tak:
Wykonane z koralików Toho15 w kolorze Higher Metallic Grape, Toho11 Silver Lined Frosted Crystal, Toho8 Silver Lined Lt Amethyst, Toho6 Silver Lined Mauve i Farfalle Eurocalss w kolorze Lila Matt, rozmiar 6,5mm.
Jak Wam się podobają ? Bo mi bardzo :-)
Tak wyglądają w komplecie z bransoletką
A wczoraj na mojej uczelni taki prosiek powstał - przygotowałam na bazie butelki plastikowej, wytłaczanki po jajkach i opakowaniu po jogurcie. Do tego trochę pociętych gazet i klej na bazie mąki. 
Teraz wyschnięty, czeka na obłożenie właściwą papier mache, lekki makijaż i będzie gotów. W obecnej postaci niesamowicie zaintrygował Szymona, więc pewnie gotowy trafi do Jego pokoju :-)

Dziś czeka mnie dokończenie oplatania Rivoli wg kursu Weraph no i wisienka na torcie - napisanie sprawozdania na jutrzejszą radę podsumowaującą I semestr ;-)

czwartek, 31 stycznia 2013

Testowałam...

kolejny wzór Koroneczki. Tym razem Salome, które podobały mi się od dawna.
Tylko twórczyni margoliła, że wzór jakiś niepewny, może nie wyjść i inne takie tra ta ta ta. Potraktowałyśmy jednak to działanie, jako eksperyment i udało się, nawet bardzo. 
Kolczyki wyszły równe, poprawnie się ukształtowały, a wzór był czytelny, mimo odręcznego pisma Koroneczki, co to ponoć bazgroli :-)
Nici Aida 10 w kolorze bordowym (pierwsze zdjęcie najlepiej oddaje kolor), w środek wpasowałam szklane fazowane kostki.


No to idę na miasto na lans, mimo deszczowej pogody ;-)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Leniwie...

bo ferie zaczęły się dla mnie niespiesznie i w miłej atmosferze.
Ostatni tydzień pracy obfitował w wydarzenia różne, obowiązków mnogość, postanowiłam więc zdecydowanie wyhamować w weekend.
No i udało się - rozmowy z rodziną, powolne śniadanka, kawa i inne takie przebiegały w utęsknionej przeze mnie atmosferze spokoju i rozluźnienia.
Ale co by zupełnie bezczynnie nie było, to sięgnęłam wreszcie po wzory, które zakupiłam u Koroneczki jakiś czas temu.
No i wreszcie powstała moja pierwsza para Carmenek - w wiśniowej odsłonie



i Sopelki z kryształkami (w mojej wersji jasno szare z grotami, połyskującymi liliowo)

Pierwszy raz korzystałam ze wzorów Koroneczki i muszę ją pochwalić - obrazowo, bez żadnych błędów, czytelnie przygotowane - miło się z nimi pracowało i pewnie jeszcze jakieś inne wersje kolorystyczne sobie zrobię, ale najpierw muszę wypróbować pozostałe wzory, a mam ich jeszcze kilka :-) Szkoda, że wzór na Salome jest jak na razie nie do kupienia ;-)

wtorek, 15 stycznia 2013

A tak tam...

bo w sumie to życie toczy się normalnym torem - dom, praca, drobne przyjemności i inne takie, co to mi się w życiu przytrafiają.
A wśród nich kolejna skończona lektura - tym razem humorystycznie odjechana w kosmos, swobodna wariacja na temat autorstwa Wojciecha Manna, którego uwielbiam słuchać, a po tej lekturze, również czytać. Książka obfitująca w humor absurdalny, historie wyssane, nawet nie podsłuchane, ale dowcipne dowcipem iście "mannowskim". 
Dzięki doktorowi Wyciorowi i Panu Heniowi oraz całej plejadzie innych postaci (jak choćby Żelazny Karzeł Wasyl, którego życie, sowicie zakrapiane towotem, obfituje w przygody różne, tragiczne i śmieszne zarazem) moje wieczory w ciągu ostatniego tygodnia wzbogacone były o zdrowy rechot i zdrowy odpoczynek dla umęczonych całodzienną bieganiną członków (w tym zwojów mózgowych). Panie Wojtku - bardzo Panu dziękuję za tą terapię, a Was moi drodzy, jeśli opary absurdu Was nie odstręczają, zapraszam do lektury :-)

(zdjęcie ze strony wydawnictwa ZNAK)
Poza lekturą powyższej w ostatnim czasie oddawałam się swobodnej pracy twórczej i taki oto sobie prosty wazono-lampion stworzyłam, w technice najprostszej z możliwych - ot, kawałek szkła, trochę papieru ryżowego, kleju i lakieru i mam - na wiosnę, jak znalazł, a już tulipany zaczynają się pokazywać w rozsądnych cenach.



No i jeszcze przy okazji machnęłam dwa świeczniki ze szklanek ikeowskich - chyba im jeszcze dorzucę do ozdoby wstążeczkę satynową pod rancik.
No i mały beading uprawiałam, a jakże, bo nowy zakup w Camaieu jakiś taki bez dodatków łysy mi się wydawał, a że bluzeczki w tonacji turkusu i pomarańczu są, więc chwyciłam koraliki TOHO 8 w kolorach Silver Lined Frosted Hyacinth, Silver Lined Teal, Silver Lined Burnt Orange i Silver Lined Frosted Rainbow Teal (kombinajca kolorystyczna wymyślona przez Laurkę) i uplotłam bransoletkę w sekwencji 1a2b1c2d, zawieszka w kształcie drzewka, co by energetycznie było na zimową szarugę.
A do nich kolczyki - latarenki
W komplecie wyglądają tak

Wariacje zdjęciowe powstały dzięki "kopniakowi" Koroneczki i zapędom twórczym w zabawie z Picasą ;-)