Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa solna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa solna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

Pani z jeziora...

normalnie jakaś Świtezianka mi wyszła - włos rozwiany, lekko skręcony (wodorosty jakby), suknia długa, powłóczysta. 

Na głowie srebrny diadem, a w rękach Skarb Jezior - srebrna Lilia, atrybut władzy Pani Jezior.
A taką cudną Sówkę dostałam od mojego Ucznia - Hedwiga zaprzyjaźniła się już z Kleofasem-jeżem.



A mi rozrasta się grupka solnych przyjaciół :-) 

poniedziałek, 23 września 2013

W stadzie raźniej...

dlatego jeż doczekał koleżanek Sówek do kompletu.
Zaprzyjaźnili się już, choć ich kontakt będzie ograniczony, gdyż sówki mają odlecieć do innych właścicieli, ale dorobię jeżykowi kolejne, bo miło się je robi i dosyć łatwo.
Mają płaską formę, więc zrobiłam je beż użycia kulki z folii aluminiowej. Oczy dorobiłam z ziarenek kawy, a pióra, podobnie, jak kolce jeża, cięte nożyczkami do paznokci - zróżnicowałam tylko głębokość nacięcia.

Dziękuję za komentarze pod jeżykiem - dajcie znać, jak Wam się podobają sowy ?

niedziela, 22 września 2013

A to jeż....

Kleofas mu na imię. Przedreptał do mnie wczoraj wieczorem. Strasznie jest milusi ;-)
 Będzie dumnym modelem na najbliższej lekcji plastyki w 5 klasie. 
W ramach ćwiczeń praktycznych z kształtów mają powstać takie właśnie jeże z masy solnej - w środku kulka z folii aluminiowej, kolcowe futerko stworzone z pomocą nożyczek do paznokci. 


Suszyłam wg. porady z książki o masie solnej autorstwa Isolde Kiskalt - 1/2 godziny w 100 st.C, 1/2 godziny w 125 i 1 godzina w 150 st. C, piekarnik nastawiony na grzanie górne i dolne, bez nawiewu - masa solna sama się pięknie zabrązowiła.
Chyba muszę mu jeszcze koleżankę Sówkę ulepić - jak myślicie, ucieszy się ?

A teraz sentymentalnie - pamiętam tą piosenkę z dzieciństwa ;-)
I dla tych co to się o Szymusia-przedszkolaka martwią. Załatwił sobie, spryciula, gila po pas i kaszel jak z cebrowanej studni, tak więc pa pa przedszkole, pewnie na cały tydzień.
Dziękuję za komentarze pod wczorajszym wpisem i zapraszam do dyskusji dziś - może być z poranną  kawą w dłoni ;-)

sobota, 23 marca 2013

Niespodzianie...

nieoczekiwanie zgoła przyszedł do nas ... nie, nie, nie Święty Mikołaj, a jednak pakuneczek, którego nie spodziewałam się ani ja ani Dziecię me najmłodsze, bynajmniej ;-)
I cóż zastaliśmy w środku - kaputki przecudnej urody, ręcznie udziergane przez nieocenioną Ciocię Frasię.
Na nogach Szymcia prezentują się następująco:


Dziękujemy Ciociu za niespodziankę i radość, jaką nam sprawiłaś :-)
A u mnie wciąż solnie i mącznie na warsztacie, bo barany zachwyciły i zostałam poproszona o wykonanie podobnych w ramach podarunków dla zaproszonych gości na Festwial Piosenki, który odbywał się w naszej szkole. 
Ponoć baranki bardzo spodobały się obdarowanym - troszkę ja zmodyfikowałam i zamiast futerka ze ślimaczków zrobiłam (tak, jak wiele dziewczyn) drobniejsze z wyciskacza do czosnku. Wciąż jednak pozostaję wdzięczna Natalii, bo to dzięki Jej kursowi wogóle przysiadłam do masy solnej, która wydawała mi się niedostępna dla mych zmysłów :-)


A teraz gnam do szydełka, bo Szymcio wyjechany na weekend do Babci, więc mogę się wyżywać twórczo :-)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Kuchennie...

bo w końcu sól i mąka to składniki spożywcze. Ale ja tu nie o jedzeniu zamierzam traktować, tylko o masie solnej, jako, że wymyśliłam sobie taką jedną akcję szkolną pt. "Udekoruj sobie Wielkanoc"
I na tą akcję powstały zastępy jaj i motyli 
baranów stada (kurs na wykonanie dwóch pierwszych rogatych stworzeń stąd - dziękuję Natalio za tak przejrzyste podzielenie się wiedzą :-) 




Zakochałam się jeszcze w takim jednym "Nataliowym" baranku do koszyczka, więc pewnie i jego wykonam przy nadarzającej się okazji.
A na chwilę obecną dekoracje wysuszone, pomalowane farbami wodnymi, pociągnięte lakierem i volia - jest czym dekorować domostwo :-)

W połowie marca planuję przeprowadzić akcję w szkole, z czego zdać relacji nie zapomnę ;-)