piątek, 20 lipca 2018

Prowansja...


to miejsce o którym marzyłam latami - chciałam ją zobaczyć, poczuć, dotknąć. I w końcu udało mi się to w zeszłym roku. Wybrałam się tam z trzema Koleżankami, rezerwując lot z Warszawy przez Amsterdam do Marsylii. W Marsylii miałyśmy zarezerwowany w wypożyczalni samochód i stamtąd przejechałyśmy do Chateauneuf-De-Gadagne, gdzie zdecydowałyśmy się zamieszkać na czas naszego pobytu (rezerwacja przez portal Wimdu)
Zanim opiszę swoje wspomnienia i wrażenia, to najpierw podzielę się z Wami dokładnym opisem tras i miejsc, które odwiedziłyśmy.
W kolejnym wpisie zdjęcia i trochę przemyśleń na temat tej podróży ;-)
I dzień - przewidywałyśmy przejechanie 220 km - sama podróż, to planowo 4,5 h 
Punkty do zwiedzenia:
Mont Ventoux 
·       Wietrzna Góra 
Vaison La Romaine
·       Rzymskie ruiny (9.30 – 18.00, 8 eur)
·       Katedra Marii Panny z Nazaretu (10.00 – 12.30, 14.00 – 18.30, 1.50 eur)
·       Ruiny zamku
Grignan
·       Ruiny zamku (9.30 – 11.30, 14.00 – 17.30, 8 eur)
·       Ruiny duktu
Orange
·       Antyczny teatr (9.30 – 19.00, 8 eur z muzeum)
·       Musee municipal (9.15 – 19.00)
·       Łuk triumfalny
II dzień - planowo do zrobienia 122 km, trasa na 3 h. 
L’isle-Sur-La-Sorgue
·       miasteczko staroci
·       rzeka Sorgue
·       koła młyńskie
Fontaine-de-Vaucluse
·       Muzeum Petrarki
Avignon:
·       Pałac Papieski (9.00 – 20.00, 11 eur)
·       Katedra Notre Dame des Doms (7.00 – 20.00)
·       Pont Saint-Benezet (9.00 – 20.00, 13.50 eur razem z pałacem)
·       Place de l’Horloge
Akwedukt Pont Du Gard (9.00 – 23.30, 9 eur, wieczór 3 eur)
III dzień - planowana trasa, to 128 km, do przejechania w 3 h
Village Des Bories
·       Osada z kamiennymi domami (9.00 do zmroku, 6 eur)
Abbaye De Sénanque
·       Cysterskie opactwo (pn. – sob., 9.45 – 11.00, 7.50 eur)
Roussillon
·       miasteczko w kolorze ochry
·       Sentiers des Ocres – ścieżka ochry, wąwóz (9.00 – 19.30, 2.50 eur)
Abbaye De Silvacane
·       Opactwo (10.00 – 13.00, 14.00 – 17.00, 7 eur)
Lourmarin
·       zamek (10.00 – 18.00, 5.50 eur)
·       grób Alberta Camus
Lacoste
·       ruiny zamku (właściciel Markiz de Sade) 
IV dzień - 180 km, do przejechania w 3,5 h
Les Baux-De-Provence
·        zamek (9.00 – 20.15, 10 eur)
·        Carrieres de Lumieres
Arles
·        Opactwo (7.50 eur)
·        Amfiteatr (6 eur)
·        Teatr rzymski (6,50 eur)
·        Cryptoporticus (3,50 eur)
·        Obelisk
·        Kościół Św. Trophima
·        klasztor+ cmentarz Alyscamps (5,50 eur)
·        Termy Konstantyna (3 eur)
·        Kawiarnia Van Gogh'a
Saintes-Maries-de-la-Mer
·        Romańska katedra
·        Plaże 
V dzień planowałyśmy spędzić zupełnie inaczej, ale nasza gospodyni poleciła nam odwiedzić Sault i pojeździć w okolicach tego miasteczka - nie żałowałyśmy zmiany planów :-). Niestety, mapy podróży z tego dnia nie posiadam - poszłyśmy na żywioł z mapą papierową w dłoni ;-)
VI dnia ruszyłyśmy w powrotną drogę do Marsylii - 90 km, które przejechałyśmy w 1 h. Resztę dnia spędziłyśmy na zwiedzaniu miasta Edmunda Dantes.
Marsylia
·    Ratusz
·  Cathedrale de La Major (10.00 – 18.30)
   Ancienne Cathedrale de la Major
   Bazylika Notre-Dame-de-La-Garde (7.00 – 19.00)
·  Więzienie na Wyspie If (10.00 – 18.00) – prom 10.80 eur, wstęp 6 eur,
VII dzień, to czas podróży powrotnej z Marsylii, przez Amsterdam do Warszawy.
Podane godziny zwiedzania, to informacje z przewodników, ale raczej się sprawdzały w rzeczywistości, podobnie ceny wejść.


czwartek, 12 lipca 2018

Janginizacja to...

określenie, które usłyszałam pierwszy raz w zeszłym tygodniu od mojej Przyjaciółki - Beaty. Nazwa, zupełnie dla mnie nowa, kojarzyła mi się z niczym.
Sięgnęłam do źródeł i odkryłam, że proces ten może uratować mnie przed totalnym wyschnięciem na wiór z powodu braku dostępu do dżemów, dostosowanych do wymogów mojej słodkiej Przyjaciółki - Cukrzycy.
Janginizacja, to proces w którym wydobywamy naturalną słodycz z owoców z pomocą odrobiny soli. W necie, na różnych blogach, dziewczyny polecają ten sposób przetwarzania owoców, jako alternatywę dla tradycyjnych, słodzonych, przetworów.
Postanowiłam spróbować - na pierwszy ogień poszły czarne porzeczki. Na 1 kg owoców dałam 1/4 łyżeczki soli. Gotowałam około 20 minut, do uzyskania potrzebnej konsystencji. Dżem wyszedł nieco kwaskowy, ale na chlebku smakuje genialnie. Moje postrzeganie może wynikać z tego, że od marca nie spożywam białego cukru, więc fruktoza z owoców jest dla mnie wystarczająco słodka. Gotowy dżem włożyłam do wyparzonych w piekarniku słoików, zakręciłam i pasteryzowałam w piekarniku przez 30 minut w 100 st.
Dziś, korzystając z szerokiej oferty zakupowej na lokalnym targu, przerobiłam truskawki i maliny (gotowane około 20 minut). 

Teraz na kuchni mam wiśnie, które na początku gotowania zmiksowałam i zdecydowałam pichcić zdecydowanie dłużej, żeby uzyskać gęsty dżem. Będę je gotować jeszcze jutro, aby dojść do idealnej konsystencji.
Oczywiście, mój pomocnik nie odstępował mnie na krok ;-)