bo zaległości towarzyskie nadrobić trzeba. No i się udało - dziś odwiedziłam moje drogie Koleżanki - Beatki dwie i Renatkę na ich włościach, tj. w cukierni-kawiarni "Dwie Babeczki".
Miejsce urocze, przemiła obsługa, a na ladzie mnóstwo pyszności, wykonanych przez trzy zdolne Babeczki.
Ja zawiozłam, jako gościniec, trzy słoiczki własnoręcznie, z pomocą Pana T., ukręconego cukru pudru smakowego - waniliowego, korzennego i lawendowego (lawenda własnoręcznie zbierana i suszona na letnim słońcu na mym własnym tarasie).
Słoiczki ozdobiłam maleńkimi serweteczkami, które wieczorową porą wydziergałam na szydełku. Wzór na nie znalazłam na blogu Szydełkomania.
Gościniec przyjęto i chyba się podobał :-)
Chciałam Wam jeszcze zaprezentować cudeńko, którego wykończenie wymogłam na Kasi w czasie mojej ostatniej wizyty u Niej. I tak ja opracowywałam plany wynikowe z zajęć technicznych dla klasy 6, a Kasia dostawała zeza rozbieżnego patrząc to na monitor, to na plątaninę drutu miedzianego. No i jakoś się udało, a ja szczęśliwa, wzbogaciłam swą szkatułę o taki komplet
Bransoletka ma bardzo wygodne zapięcie.
Całość, wykonana z drutu miedzianego i plastrów korala, jako wykończenie zostałą pociągnięta odrobiną patyny. Komplet swoje waży, ale ja lubię taką dużą biżuterię - wszak sama do maleństw nie należę ;-)


