Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2014

Byłam w gościach...

bo zaległości towarzyskie nadrobić trzeba. No i się udało - dziś odwiedziłam moje drogie Koleżanki - Beatki dwie i Renatkę na ich włościach, tj. w cukierni-kawiarni "Dwie Babeczki".
Miejsce urocze, przemiła obsługa, a na ladzie mnóstwo pyszności, wykonanych przez trzy zdolne Babeczki.

Ja zawiozłam, jako gościniec, trzy słoiczki własnoręcznie, z pomocą Pana T., ukręconego cukru pudru smakowego - waniliowego, korzennego i lawendowego (lawenda własnoręcznie zbierana i suszona na letnim słońcu na mym własnym tarasie).


Słoiczki ozdobiłam maleńkimi serweteczkami, które wieczorową porą wydziergałam na szydełku. Wzór na nie znalazłam na blogu Szydełkomania.

Gościniec przyjęto i chyba się podobał :-)

Chciałam Wam jeszcze zaprezentować cudeńko, którego wykończenie wymogłam na Kasi w czasie mojej ostatniej wizyty u Niej. I tak ja opracowywałam plany wynikowe z zajęć technicznych dla klasy 6, a Kasia dostawała zeza rozbieżnego patrząc to na monitor, to na plątaninę drutu miedzianego. No i jakoś się udało, a ja szczęśliwa, wzbogaciłam swą szkatułę o taki komplet




 Bransoletka ma bardzo wygodne zapięcie.
Całość, wykonana z drutu miedzianego i plastrów korala, jako wykończenie zostałą pociągnięta odrobiną patyny. Komplet swoje waży, ale ja lubię taką dużą biżuterię - wszak sama do maleństw nie należę ;-)



czwartek, 31 stycznia 2013

Testowałam...

kolejny wzór Koroneczki. Tym razem Salome, które podobały mi się od dawna.
Tylko twórczyni margoliła, że wzór jakiś niepewny, może nie wyjść i inne takie tra ta ta ta. Potraktowałyśmy jednak to działanie, jako eksperyment i udało się, nawet bardzo. 
Kolczyki wyszły równe, poprawnie się ukształtowały, a wzór był czytelny, mimo odręcznego pisma Koroneczki, co to ponoć bazgroli :-)
Nici Aida 10 w kolorze bordowym (pierwsze zdjęcie najlepiej oddaje kolor), w środek wpasowałam szklane fazowane kostki.


No to idę na miasto na lans, mimo deszczowej pogody ;-)

czwartek, 17 stycznia 2013

Zielono mi...

i lekko połyskująco, jako i za oknem mamy...
Komplet na zamówienie Koleżanki, a właściwie Jej Teściowej - mam nadzieję, że się spodoba.
W komplecie bransoletka

i nieduży wisiorek.
Komplet wykonany z koralików Fire Polish 6 mm w kolorach Crystal, Green i AB Emerald z dodatkiem malutkich bezbarwnych koralików.
   
A już wkrótce kolejna próbka moich poczynań drutowych - przyszły włóczki na jaśki, co to ozdobę mego salonu i miła atmosferę mają tworzyć wespół zespół z innymi wytworami rąk moich ;-)

środa, 16 stycznia 2013

Znów mnie wzięło...

bo mnogość koralików zmusza do działania.
Powstały dwie bransoletki:
1. Koraliki TOHO 11, 8 i 6 w kolorach Silver Lined Frosted Crystal, Silver Lined Frosted Lt Tanzanite, Silver Lined Purple i Silver Lined Mauve, sekwencja 2a1b1c1d. Na końcu dynda aniołek ku ozdobie dodatkowej.





2. Koraliki TOHO 8 i 6 w kolorach Silver Lined Frosted Lime Green, Silver Lined Frosted Lemon, Silver Lined Lime Green i Silver Lined Hyacinth w sekwencji 2a1b2c1d, zawieszka ozdobna a'la medalion.

Muszę jeszcze pomyśleć o kolczykach do kompletu i chyba będą to wachlarzyki - zmierzę się ponownie z tematem, bo pierwsze próby nie zadowoliły mnie tak do końca.
Ach, no i dodałam małe co nieco do lampioników - chyba nabrały charakteru :-)
Kończę kolejną książkę - tym razem Grochola w kooperacji z Córą - niedługo podzielę się wrażeniami :-)

wtorek, 15 stycznia 2013

A tak tam...

bo w sumie to życie toczy się normalnym torem - dom, praca, drobne przyjemności i inne takie, co to mi się w życiu przytrafiają.
A wśród nich kolejna skończona lektura - tym razem humorystycznie odjechana w kosmos, swobodna wariacja na temat autorstwa Wojciecha Manna, którego uwielbiam słuchać, a po tej lekturze, również czytać. Książka obfitująca w humor absurdalny, historie wyssane, nawet nie podsłuchane, ale dowcipne dowcipem iście "mannowskim". 
Dzięki doktorowi Wyciorowi i Panu Heniowi oraz całej plejadzie innych postaci (jak choćby Żelazny Karzeł Wasyl, którego życie, sowicie zakrapiane towotem, obfituje w przygody różne, tragiczne i śmieszne zarazem) moje wieczory w ciągu ostatniego tygodnia wzbogacone były o zdrowy rechot i zdrowy odpoczynek dla umęczonych całodzienną bieganiną członków (w tym zwojów mózgowych). Panie Wojtku - bardzo Panu dziękuję za tą terapię, a Was moi drodzy, jeśli opary absurdu Was nie odstręczają, zapraszam do lektury :-)

(zdjęcie ze strony wydawnictwa ZNAK)
Poza lekturą powyższej w ostatnim czasie oddawałam się swobodnej pracy twórczej i taki oto sobie prosty wazono-lampion stworzyłam, w technice najprostszej z możliwych - ot, kawałek szkła, trochę papieru ryżowego, kleju i lakieru i mam - na wiosnę, jak znalazł, a już tulipany zaczynają się pokazywać w rozsądnych cenach.



No i jeszcze przy okazji machnęłam dwa świeczniki ze szklanek ikeowskich - chyba im jeszcze dorzucę do ozdoby wstążeczkę satynową pod rancik.
No i mały beading uprawiałam, a jakże, bo nowy zakup w Camaieu jakiś taki bez dodatków łysy mi się wydawał, a że bluzeczki w tonacji turkusu i pomarańczu są, więc chwyciłam koraliki TOHO 8 w kolorach Silver Lined Frosted Hyacinth, Silver Lined Teal, Silver Lined Burnt Orange i Silver Lined Frosted Rainbow Teal (kombinajca kolorystyczna wymyślona przez Laurkę) i uplotłam bransoletkę w sekwencji 1a2b1c2d, zawieszka w kształcie drzewka, co by energetycznie było na zimową szarugę.
A do nich kolczyki - latarenki
W komplecie wyglądają tak

Wariacje zdjęciowe powstały dzięki "kopniakowi" Koroneczki i zapędom twórczym w zabawie z Picasą ;-)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Jestem podglądaczką...

cecha, jak wiele innych - ni się wstydzić, ni przejmować jakoś szczególnie. Tak mam i już, że czasami podejrzę i muszę odgapić, nie bawiąc się w nazywanie tego "inspiracją". No normalnie odgapiłam i wstydu nie mam ;-)
Najpierw odgapiłam wodorosto-naszyjnik od Kasi


a potem wianek, który zachwycił mnie u Ivalii

Nowum w kwestii wianka jest takie, że moje kwiatki są przywiązane i na Boże Narodzenie wianek zmieni swe oblicze, i na wiosnę i w inne pory roku takoż :-)

Oba plagiaty cieszą oczy moje i nie tylko moje, a splagiatowane Koleżanki, mam nadzieję, że mi wybaczą :-) W razie czego, przez wzgląd na ilość latorośli, proszę o łagodny wymiar kary.

niedziela, 7 października 2012

3 godziny przy tablicy...

tak podała ostatnio "Rzepa" - tyle czasu Nauczyciel zaharowuje się w polskich realiach.
Nie wiem jaki, bo ja w takim razie znam same wyjątki, zakrawające na patologie nawet. Co by osobiście zadać kłam tym badaniom, wczoraj, a właściwie dziś do pierwszej w nocy wycinałam materiały na dekorację na swoją pierwszą tablicę w Świetlicy.
Niby nic odkrywczego, oryginalnego, ale ja jestem dumna i zadowolona (przy okazji obejrzałam pierwszy cały odcinek Bitwy na głosy, Jamesa Bonda i parę innych ;-)
Co by się wyciszyć po szale twórczym wydziergałam sobie coś, co kiedyś zachwyciło mnie u Aty. Kolorystyką natchnął mnie sam Pan Stendhal i tak oto powstała moja odpowiedź na jego "Czerwone i czarne"

Czerwone powstało z sieczki koralowej



a czarne z Nocy Kairu



no i będę się lansować już jutro ;-)


niedziela, 24 czerwca 2012

Fauna i flora w moim ogródeczku...

robótkowym rozpanoszyła się straszliwie.
Najpierw na pierwszy plan wypełzły gąsienice, które długo ukrywały się w torebeczkach, nawiniętę na kłębki. Jako, że pierwsze, to prościutkie (schematy Weraph), ale już wprawiam się w kolejnych wzorach ;-)

1. Toho Magatama 3mm Transparent Frosted Sugar Plum i do tego TOHO 11 w kolorach Opaque Frosted Lavender i Opaque Pastel Frosted Shrimp. Zestawienie spokojne, stonowane, jak to śliwka z lawendą i krewetkami ;-) Do tego charmsik kotek.




2. TOHO Magatama 3mm Opaque Jet i TOHO 11 w kolorach Opaque Fristed Cheryy i Ceylon Smoke. Bardziej energetycznie, z małym pazurkiem i zawieszką charms w formie kwiatka.




Między gąsienicami wpełzła jeszcze taka - marzyła mi się jakaś do dżinsów i sportowych strojów. Koraliki TOHO 8, ale kolorów niepomna, bo wyrobiłam wszystkie i torebki poszły do kosza :-(



A potem zaatakowały mnie kwiatki różnej maści. 
Jako pierwsze frywolitkowe - jedna para pójdzie dziś w ręce pewnej młodej Elegantki, reszta przeznaczona na fanty na Piknik Rodzinny do zaprzyjaźnionej szkoły. Jako wartość dodana - niteczki farbowane własnoręcznie :-) 
















Na dodatek wczoraj wieczorem szydełko do mnie wpadło, ciągnąc za sobą kilka kłębków i impreza skończyła się po północy w towarzystwie 4 kwiatków ;-)












A żeby nie było, że nie ma nic z naturalnej natury, to w ogrodzie dzieje się tak :