Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Entrelac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Entrelac. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Entrelac raz jeszcze ...

ale taki już historyczny nieco - skończyłam wieki temu i nie mogłam się zmotywować, aby go lekko napiąć. Ale w końcu poszłam za ciosem i po odpięciu z wykładziny Mgiełki chwyciłam za tego leniucha, namoczyłam i zblokowałam.



No i niemalże za jednym rzutem mam dwie narzuty, których nie zawaham się użyć i to już dziś, bo mróz za oknem ;-)

środa, 23 października 2013

Kolejny Entrelac...

tworzył się od wakacji, ale w końcu doszłam do chlubnego końca.


Wełna to mój ulubiony Drops Delight - poszły 4 motki. Mam jeszcze jeden kolor w zapasie i ten będzie wreszcie mój :-)

czwartek, 30 maja 2013

Słodkie lenistwo...

bo chyba sobie zasłużyłam ;-)
Było więc ZOO z ukochanymi przez Szymka żyrafami, cudną kózką i pięknymi liliami przed pawilonem z gorylami i szympansami



były lody i mina pełna szczęścia

Udało się również wykończyć Entrelac, który zasiedział mi się na drutach.



W zapasach pufowych kolejne Dropsy czekają na swoją kolej, ale chyba najpierw chwycę się za zaległego Aniołą klockowego, bo czas goni i zaczyna się robić późno.
A dziś jeszcze kino - jak ja kocham wolne dni :-)

środa, 3 kwietnia 2013

Entrelac po raz pierwszy...

ale zapewne nie ostatni, bo wzór podoba mi się bardzo, praca posuwa się szybko, a chusta po zblokowaniu wygląda bardzo ciekawie.
Ja swoją zrobiłam z wełny Laurkowej, w pięknym różu i fiolecie (choć średnio to widać na zdjęciach), mięciutkiej, mięsistej i bardzo przyjemnej w dotyku. Chusta po zblokowaniu jest taka akurta, co by ją sobie narzucić na płaszcz. Wełna ma krótsze odcinki kolorów, niż wełny typu Drops Delight na przykład, stąd mój Entrelac jest bardziej łaciaty, ale i tak już go kocham miłością wielką :-)
W czasie pracy z powodzeniem skorzystałam z kursu Kryski - czytelnego i bardzo pomocnego. Pomysł z frędzlami również podejrzałam u niej i jest to chyba moje najbardziej ulubione wykończenie tego rodzaju chusty.




Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :-)

niedziela, 31 marca 2013

Półmetek...

świąteczny za nami, więc chyba mogę zacząć podsumowywać. 
Leniwie i niespiesznie nam czas płynie. Szymi miał chwilkę, aby popozować do zdjęć, jeszcze w piżamie
zrobić samodzielnie kilka fotek dokumentując świąteczne przygotowania starszego Brata ;-)
 pomóc Gabrysi w przygotowaniu i dekoracji ciasteczek na przegryzkę


Ja mogę pochwalić się ukończeniem Entrelaca (ale jeszcze nie zblokowany)
Miałam również chwilkę, żeby ponownie zasiąść do bardka.
Tym razem skorzystałam z filmu Studenckiego Koła Naukowego "Mare Nostrum", który znalazłam w necie - bardzo pomocny. Na jakiś zdjęciach zauważyłam, że osoby tkające na bardku korystają czasami z ram do tkania gobelinów. Dzięki uprzejmości Kasi i ja takie tymczasowo posiadam, więc postanowiłam je wykorzystać.

Praca posuwałą się szybko i po około godzinie od osnucia ramy zdjęłam z niej dosyć długą zakładkę (a jakże ;-) - tym razem utkaną z jakiejś grubszej anilany. Zastosowałam kolorową osnowę, czasami próbowałam podbierać kolorowe nitki i wyszły mi jakieś pierwsze wzorki.



A tak na marginesie - robiąc tą krajke pozwoliłam myślom szybować swobodnie i tak do mnie dotarło, że w przypadku wielu technik, których się uczyłam, zaczynałam od zakładek właśnie. Stąd mam ich całe mnóstwo - i frywolitkowe, i pergaminowe, i z koronki klockowej, teraz również tkane, nie wspominając już o haftowanych krzyżykami i hardangerem.
A czym zakładam strony w książkach ? No czym, choć pytanie to raczej retoryczne ;-) A bilecikiem na przykład, albo jaką czystą chusteczką do nosa, skrawkiem papieru, okularami w ostateczności, tylko na noc. I tak się teraz zastanawiam - czy ja, aby na pewno, łapię się w granicach norm różnych ?

Aaaaa, i w ramach serc pokrzepienia widoki zza okna - jeszcze cieplutkie, dzisiejsze, z wieczora...


Ściskam i życzę co najmniej tak dobrego jak pierwszy, drugiego dnia Świąt :-)

wtorek, 12 marca 2013

Entrelac...

zachwycał mnie od dawna, ale namniejsza próba zmierzenia się z tematem napawała mnie strachem i brakiem wiary w powodzenie. Do czasu, jak się okazało. 
Bo najpierw kusiła Ala, potem odkryłam blog Bogaczki, aż wreszcie zajrzałam na blok Kryski, która zamieściła kurs tworzenia Entrelaca, przejrzysty, jasny i jak dla mnie czytelny.
Znaczy się nie ma bata - trzeba ruszyć zapasy wełenkowe. No i doczekała się taka jedna, szczególna, bo rączynami pleciona i farbowana, rączynami nie byle jakimi, bo Laurkowymi
Pierwotnie miała stać się czym innym, ale stwierdziłam, że taki cieplutki i milusi Entrelac na początek wiosny będzie jak znalazł, szczególnie, że kolorystycznie mój raj - fiolety, róże, troszkę dżinsowego granatu - miodzio z cebulką normalnie :-)
I tak w niedzielę zaczęłam mozolnie rozczytywać wzór - na koniec dnia miałam tyle:





Choroba mej najmłodszej latorośli, niedługa i niegroźna, acz męcząca przykuła mnie na poniedziałek do kanapy. I tak między jedną zmiana pościeli, a drugą, parzeniem mięty, smarowaniem bułeczki (bo dziecina co chwilę wołała  "am, am, bułę, plooooosię", wznosząc błagalnie oczęta) udało mi się co nieco wymachać.
Na chwilę obecną mam 21 kwadrato-prostokątów - troszkę łaciate, bo wełna ma niezbyt długie odcinki kolorystyczne, ale i tak jest pięknie - moja łaciatka przyrasta w oczach, bo dosyć szybko sie robi.
Jeszcze wciąż widać wypukłości w dzianinie, jakby te pasy rzeczywiście się przeplatały
Zastanawiałam się nad wykończeniem, bo nie do końca pasują mi same kwadraty, bo jakoś tak mi wyglądają na niewykończone. Myślałam o jakiejś prostej plisie z francuza, ale prześledziłąm blog Kryski i zachwyciło mnie rozwiązanie z frędzlami, o takie:

(zdjęcie z blogu Kryski, mam nadzieję, że mi głowy nie urwie ;-) I dlatego postanowiłam, że mój pierwszy Entrelac będzie miał takie właśnie chwościki.
Krysko - głęboki ukłon i podziękowania za pracę, jaką włożyłaś w przygotowanie kursu :-)