Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Kręci się...

i już nawet sobie się stabilizuje na motowidle. 
Mam ci ja zapasów wełen do filcowania niemało. Filcuję nic, stąd chęć wyrobienia czesanki na inne, niż zapełnianie kartonów, cele.
I tak wpadłam na genialny skądinąd pomysł, żeby czesanki połączyć, pomieszać, uprząść różne wariaty kolorystyczne i powyrabiać na różne drobiazgi. Pożyczyłam od koleżanki Magdy drum carder i wymieszałam sobie kilka zestawów, mając przy okazji odlot głupawkowy ;-)


  
Najbardziej podobają mi się rzeczy udziergane, a potem sfilcowane, a zagłębiem pomysłów okazała się dla mnie Zdzicha, u której na blogu znalazłam cudne torby i kapciuchy. No i mus takie mieć, jak wełna się uprzędzie.
Na razie, na motowidle mam 120 m melanżu, skręconego w navajo, w odcieniach brązów.


No i jeszcze nie wiem, czy będzie torba, czy kaputki.

piątek, 8 lipca 2016

Wełny...

opanowały moją działalność robótkową.
Dopiero co skończyłam prościutką chustę z BFL, własnoręcznie ufarbowanej i uprzędzionej, Szymi zastąpił z powodzeniem nieobecną w domu, moją stałą modelkę



a już do mikrofali wskoczyły kolejne kolorowe "flaczki", a po wyschnięciu przybrały takie barwy. Uprzedzam, że te niebieskości w rzeczywistości są różnych odcieniach fioletu - nie lubię fotografować tego koloru, bo rzadko przypomina oryginał ;-)

I już nawet mam pomysł na wykorzystanie tej wełny - będę miała nowe poncho :-)

wtorek, 28 lipca 2015

Wyrabiam...

się zaległościowo w te wakacje i znów kolejne wełny wskoczyły na motowidło.
Jedna nawet już zwinięta w zgrabne kłębuszki. 

 




150 g Wensleydale dało mi 198 m gotowej nitki w odcieniach różu, fuksji, fioletu, szarości i błekitu.
Tęcza z motowidła to również Wensleydale, udało mi się uprząść 203 m z 150 g czesanki.

Farbowanie me własnoręczne, kolory obłędne uzyskałam dzięki zastosowaniu farb do wełny Kakadu i barwników spożywczych. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się coś równie obłędnego z tych wełenek wydziergać. :-)

czwartek, 17 stycznia 2013

Zielono mi...

i lekko połyskująco, jako i za oknem mamy...
Komplet na zamówienie Koleżanki, a właściwie Jej Teściowej - mam nadzieję, że się spodoba.
W komplecie bransoletka

i nieduży wisiorek.
Komplet wykonany z koralików Fire Polish 6 mm w kolorach Crystal, Green i AB Emerald z dodatkiem malutkich bezbarwnych koralików.
   
A już wkrótce kolejna próbka moich poczynań drutowych - przyszły włóczki na jaśki, co to ozdobę mego salonu i miła atmosferę mają tworzyć wespół zespół z innymi wytworami rąk moich ;-)

środa, 3 października 2012

Wełenkowy zawrót głowy...

bo być u Marty z domu i w Zagrodzie i nie poszaleć, to trza oczu nie mieć, albo co. A że ja oczy mam, i to chyba jakieś na szypułkach, to se poszalałam ;-)
Na pierwszy ogień poszły melanże Laurkowe, co to je sobie zakupiłam już wcześniej

następnie wpadłam w taki jeden regalik i kilka kartonów, oraz jeden wieszak, pełen obfitości wełenkowej do wypęku i wyniosłam:
Kilka kolorów moheru na chusty:
Szmaragdowy i lawendowy fiolet mają stworzyć chusty zwiewne i leciuchne, a granat pójdzie do połączenia z wełną, co na kołowrotku u Kasi się kręci
Kolejne cudo, to farbowanka Marty
Jeden motek już w kłębek przemieniony i dziś w trakcie wizyty u fryzjera, siedząc z farbą na głowie, tyle rzędów poncha poczyniłam. Nadmieniam, że markery tymczasowe - dziś na zajęciach zamierzam ukulać filcowe kuleczki i wykonać bardziej profesjonalne znaczniki ;-)
Ostatnie cudeńko, również autorstwa Marty, zmieni się w coś bliżej jeszcze nie sprecyzowanego, ale pomysł nadejdzie pewnie już niedługo :-)
Tak więc czas jesienny i zimowy zaplanowany mam, materiały leżą w pufie (nader pojemnej) ino druty w łapki brać i dziergać :-)
Marta i Laura - dzięki za inspiracje ;-)

sobota, 24 grudnia 2011

Wełniście...

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczuszka od Laury z taką cudną zawartością, wykonaną na moje osobiste zamówienie - milusie toto, mięciutkie i już co nieco jest na drutach.


Później zamówiłam 4 motki tego cuda (druga połowa, z większą domieszką wrzosu powędrowała do takiej jednej Beatki) - równie mięciutkie, jak pierwsze, kolory zachwycające - no normalnie miseczka śmietanki dla kota ;-)



A kilka dni temu bezmiaru szczęścia dopełniła przesyłka z taką oto zawartością - była tego większa ilość, do podziału pomiędzy różne, zakręcone bardziej lub mniej, osóbki, które wena twórcza rozpiera. Mi zostało po jednej sztuce w rozmiarze 20 i 15.



No i te dwa badyle mam zamiar wykorzystać do różowo-wrzosowej cudowności dwa zdjęcia wyżej.
A tak w ogóle to mój Mietek znów poszalał i zaopatrzył mnie jeszcze w takie szaleńcze melanże (chyba oszalałam od tych kolorowych miszmaszów) - mam już na nie pewne pomysły, ale to za chwilkę.





No i tak sobie myślę, że chyba mi lekko odbiło - ale mam wrażenie, że to już jakiś stan permanentny u mnie. Czy to się jakoś leczy ?

sobota, 5 listopada 2011

Candy u Madam Butterfly

Jak wiecie, ostatnio zaczęłam swą ponowną przygodę z drutami. Walczę z ażurowym szalem, Laura uprzędła mi cud-wełenkę,  która ma szanse dolecieć do mnie w przyszłym tygodniu, to się pochwalę.
No i robię się harpagan na włóczki - stąd mój udział w Candy u Madam Butterfly. Piękna wełenka do wygrania, ale nie polecam - wtedy moje szanse wygrania wzrosną ;-)


Och bożyszszsz - udziergać sobie z niej coś...