Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broszki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2011

Szaleństw paverpolowych ciąg dalszy...

Wciągnęło i nawet nie mlasnęło - ostatnie kilka wieczorów spędziłam utytłana paverpolem, miętląc i gniotąc przeróżne materiały i łącząc z kamieniami. Efekty w postaci wisiorów i broszek, jak widać poniżej. No i chyba mi się podobają ;-)












poniedziałek, 20 grudnia 2010

Jak co roku


i w tym również obiecałam sobie solennie zakończyć działalność komercyjną z końcem listopada, co by zadbać wreszcie o świąteczny nastrój i ilość własnoręcznie wykonanych ozdób we własnym domu. No i co ? I gucio, jak zwykle. Jeszcze w piątek kończyłam ostatnie zamówione bombki karczochowe




a wczoraj składałam do kupy korale filcowe (w większości wzory się powtarzały)
 i dopieszczałam maleństwo satynowo-organzowe (zamówione przez klientkę w ostatnim momencie)


Urągałam sobie w tym czasie ile wlezie i wspominałam  (z niekłamanym zachwytem i lekką zazdrością) Wasze udekorowane domostwa i zapasy pysznie wyglądających ciasteczek. Starałam się zapomnieć o złożonej sobie obietnicy skorzystania z kursu Jolinki, czy stworzenia choć jednego, malutkiego kompleciku bombek na wzór cudeniek Krzysi - ach, można pomarzyć. Jedyną pociechą są takie oto trzy serducha, które udało mi się dziergnąć pod czujnym okiem Szymona (a synek spoglądał na ich tworzenie zza cyca z ulubionej chusty ;-) Ale w następnym roku będzie inaczej bo .... za ozdoby dla siebie biorę się już w styczniu ;-)

wtorek, 19 października 2010

Kwitnięcia ciąg dalszy...

No, nareszcie mnie odpuściło. Choć na chwilę korale odczepiły się ode mnie ;-) Ale za to dopadł mnie filc. A od paru dni chodził za mną pewien pomysł, który wreszcie dziś zrealizowałam, mając na uwadze, że według tego co mówi moja pani doktor, powinnam urodzić mojego Synka w przeciągu najbliższej doby. 
Nie oszukując się wcale, zdałam sobie sprawę z tego, że teraz to ja długo nic pewnie nie wydziergam i dziś poczyniłam próby wykonania broszki z organzy, ale w połączeniu z .... filcem. 
Praca przyjemna - najpierw przygotowałam organzę, z potem na jej brzegach (na 2 płatkach) i na środku (na jednym) ufilcowałam niedawno zakupioną wełnę. Szybko i ładnie się sfilcowała (troszkę na sucho, troszkę na mokro), a efekty oceńcie same. 
Na razie zrobiłam jeden egzemplarz, taki próbny, ale już oczami wyobraźni widzę kolejne zestawienia kolorystyczne – zobaczymy, czy coś jeszcze zdziałam przed porodem ;-) 
Acha, zapomniałam dodać, że zdjęcia, niestety, nie oddają prawdziwej barwy wełny - jest zdecydowanie bardziej w odcieniach ciemnego różu i jeżyny, a tutaj przybrała barwę smutnego fioletu, ale cóż - muszę jeszcze popracować nad jakością robionych przeze mnie zdjęć.



poniedziałek, 18 października 2010

Zakwitło...

Leciuchno mi się znudziło wykonywać ten sam jednostajny ruch rękoma w celu ukulania kolejnych elementów do korali – nuda, nuda, nuda. I tak mnie jakoś aura popchnęła w kierunku kształtów kwiatopodobnych – najpierw spod moich palców wyskoczyło letnie wspomnienie łąk i pól – maczek. Następnie sięgnęłam po bardziej jesienne zestawienia kolorystyczne i formy kwiatowe, które czasami przypominają mi zeschnięte liście...