odbyła się dziś, do tego w gronie doborowym. My przywieźliśmy ze sobą Cypriana z Mamą, a na salę przybył Ignaś - jeden z Biesów, również z Mamą.
Zabawa toczyła się wartko, a Panowie chętnie współpracowali, mając pozytywny doping w postaci Kolegów i Mam.
Najpierw zapoznaliśmy się z wyrazami na dziś - a były to: księżyc, rakieta, lecę, na
Potem zaczęła się zabawa, bo w końcu latanie rakietą na księżyc jest świetną rozrywką. Na pierwszy ogień poszło szukanie par wyrazów...
Przejęcie niektórych wyrażało całe ciało ;-)
Nastepnie wykonywaliśmy lot na księżyc i musieliśmy stanąć na nim nogą.
Potem przyszedł czas na pracę plastyczną...
Prawda, że piękne ?
A potem, podśpiewując sobie "na, na, na" zabraliśmy się za poszukiwanie słówka "na"...
które lubi się chować w różnych miejscach - włazi NA ściany...
nurkuje pod stołem i leży NA podłodze ...
albo wspina się NA drzwi.
A na samym końcu polecieliśmy rakietą na księżyc ;-)
Z podróży wróciliśmy do domu pełni pozytywnych wrażeń i emocji i już nie możemy się doczekać kolejnego spotkania :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie globalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie globalne. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
Czytanie globalne...
wg Glenna Domana jest sposobem na nauczenie czytania dzieci w bardzo wczesnym wieku - ćwiczenia zaczyna się od pierwszych miesięcy ich życia do czasu osiągnięcia dojrzałości do syntezy i analizy głoskowej. Czytanie globalne polega na zapamiętywaniu przez dzieci całych wyrazów, bez uczenia ich alfabetu, podziału na poszczególne litery. Bardzo uogólniając metoda polega na pokazywaniu dzieciom wyrazów (5 sztuk jednorazowo, co najmniej 3 powtórzenia dziennie), wydrukowanych na kartce prostą czcionką (w rozmiarze 100-120).
Karty z wyrazami można sobie wydrukować samodzielnie, można również nabyć w kilku sklepach i wydawnictwach, które bezproblemowo można znaleźć w necie.
Takie właśnie ćwiczenia rozpoczęłam z Szymim. Najpierw trochę poszperałam w necie, zgłębiłam informacje zamieszczone na stronie pani Marii Trojanowicz-Kacprzak, następnie poszłam na pierwsze zajęcia klubowe - było bardzo indywidulanie, bo dwaj pozostali uczestnicy warsztatów nie dotarli, więc na pierwszych zajęciach byliśmy z Szymim sami. Pani Julia zaczęła spotkanie od ekspozycji biernej, czyli pokazywania pojedyńczych kart z głośnym i wyraźnym wypowiedzeniem słowa napisanego na karcie - ćwiczyliśmy słowa "dzień", "noc", "słońce", "świeci".
Jednak energia, rozpierająca zwykle moje dziecko spowodowała, że szybko przeliśmy do zabaw - szukania pochowanych napisów, skoków na wybrane słowa, opowiadania z użyciem ćwiczonych słów, a w końcu zabawy plastycznej.
Jednak energia, rozpierająca zwykle moje dziecko spowodowała, że szybko przeliśmy do zabaw - szukania pochowanych napisów, skoków na wybrane słowa, opowiadania z użyciem ćwiczonych słów, a w końcu zabawy plastycznej.
Szymi skupiał się na trochę, trochę szalał, bo wszystko wokoło było nowe. W domu też na razie ma problemy z dłuższym skupieniem się na ćwiczeniach, ale staram się robić z tego zabawę i jeśli widzę, że mu się nie podoba, to odpuszczam i wymyślam coś nowego - mam nadzieję, że z czasem wypracujemy możliwość dłuższego skupienia lub znajdziemy zabawy, które przypadną Szymiemu do gustu.
Podobne ćwiczenia zaczęłam robić z moimi Uczniami - na razie poznaliśmy nasze imiona, pory roku i dni tygodnia. Nauka przebiega najlepiej, jeśli przybierze formę zabawy, dlatego my poszukujemy swoich imion, wcześniej schowanych przeze mnie w różnych miejscach sali, czasami bawimy się w sklep, w którym sprzedajemy wyrazy, albo listonosza, który dostarcza je nam, jak list. Mam nagrane filmy, ale jakoś nie potrafię ich ogarnąć, żeby je tu umieścić.
Pomysłów poszukuję na blogach Rodziców, którzy pracują tą metodą ze swoimi pociechami. Będę się dzielić z Wami naszymi kolejnymi odkryciami - może komuś się przyda.
EDIT: polecam ten artykuł
EDIT: polecam ten artykuł
Subskrybuj:
Posty (Atom)



