Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukrzyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukrzyca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

Janginizacja to...

określenie, które usłyszałam pierwszy raz w zeszłym tygodniu od mojej Przyjaciółki - Beaty. Nazwa, zupełnie dla mnie nowa, kojarzyła mi się z niczym.
Sięgnęłam do źródeł i odkryłam, że proces ten może uratować mnie przed totalnym wyschnięciem na wiór z powodu braku dostępu do dżemów, dostosowanych do wymogów mojej słodkiej Przyjaciółki - Cukrzycy.
Janginizacja, to proces w którym wydobywamy naturalną słodycz z owoców z pomocą odrobiny soli. W necie, na różnych blogach, dziewczyny polecają ten sposób przetwarzania owoców, jako alternatywę dla tradycyjnych, słodzonych, przetworów.
Postanowiłam spróbować - na pierwszy ogień poszły czarne porzeczki. Na 1 kg owoców dałam 1/4 łyżeczki soli. Gotowałam około 20 minut, do uzyskania potrzebnej konsystencji. Dżem wyszedł nieco kwaskowy, ale na chlebku smakuje genialnie. Moje postrzeganie może wynikać z tego, że od marca nie spożywam białego cukru, więc fruktoza z owoców jest dla mnie wystarczająco słodka. Gotowy dżem włożyłam do wyparzonych w piekarniku słoików, zakręciłam i pasteryzowałam w piekarniku przez 30 minut w 100 st.
Dziś, korzystając z szerokiej oferty zakupowej na lokalnym targu, przerobiłam truskawki i maliny (gotowane około 20 minut). 

Teraz na kuchni mam wiśnie, które na początku gotowania zmiksowałam i zdecydowałam pichcić zdecydowanie dłużej, żeby uzyskać gęsty dżem. Będę je gotować jeszcze jutro, aby dojść do idealnej konsystencji.
Oczywiście, mój pomocnik nie odstępował mnie na krok ;-)

niedziela, 22 kwietnia 2018

Powrót...

Długo zastanawiałam się jakim wpisem wrócić tutaj i reaktywować mój blog. Dużo się dzieje, więc i wybrać ciężko. Ale stwierdziłam, że robótki, to coś, co zawsze zdążę wrzucić. A w ostatnim czasie moje życie zostało nieco przewrócone do góry nogami.
Otóż od miesiąca jestem "szczęśliwą"posiadaczką słodkiej przyjaciółki, której Cukrzyca na imię. Diagnoza zwaliła mnie z nóg, przeraziła, zburzyła pozorny spokój. Pozorny, bo na swoją chorobę pracowałam latami - siedząc na tyłku, obżerając do wypęku, nie dbając o ciało. Miałam więc świadomość, szczególnie, że moja rodzina jest obciążona cukrzycą, a ja w dwóch ciążach miałam cukrzycę ciążową, że i mnie to może kiedyś dopaść. No i się doczekałam - cukrzyca typu 2.
Diagnoza może nie wyrok, ale moja psychika legła w gruzach. Strach opanował ciało i umysł, a ja zaczęłam czytać, szukać informacji, chwytać się każdej nadrobniejszej, pozytywnej informacji.
Wprowadziłam znaczące zmiany w moim żywieniu - korzystam z książek z przepisami autorstwa Magdaleny Makarowskiej. Odżywiam się zdrowo - 5 posiłków dziennie, dużo warzyw, grube kasze. Zminimalizowałam ilość spożywanego cukru i białej mąki niemalże do zera. Jestem na tabletkach - 3 x 1 dziennie.
Nie bacząc na komentarze na cukrzycowych grupach na fb włączyłam wspomagacze naturalne - wyśmiewaną morwę, pokrzywę, babkę płesznik, ostropest, aloes. Stosuję wszystko regularnie, wg zaleceń. Do tego dwa razy dziennie - rano i wieczorem - ćwiczę krótkie sekwencje jogowe oraz medytuję. Staram się codziennie iść na spacer, nordic walking lub rower - minimum 45 minut.
Ot, codzienność przerażonego cukrzyka. Ale wyniki już od jakiegoś czasu mam książkowe, co cieszy najbardziej. Do tego -8 kg, a liczę na kolejną redukcję wagi.
I tylko ten nastrój i lęki - wciąż są, i mimo starań, nie odpuszczają. Ale liczę, że pogonię dranie i nie będę musiała sięgnąć po wspomaganie farmakologiczne.
Trzymajcie kciuki ! A jeśli ktoś ma swoje doświadczenia z cukrzycą, to piszcie w komentarzach. To, co się dzieje na grupach fb, które mają wspomagać takie osoby, jak ja, czasami bardzo smuci. Naigrywanie, wyśmiewanie. Zadałam kilka pytań w jednej grupie - pytania, które rodziły się we mnie na gorąco i na bieżąco - i usłyszałam, że powinnam poszukać dobrego diabetologa i dietetyka ;-) Tak więc podziękowałam, bo opiekę lekarską mam dobrą, tylko nie zawsze mogę zadać pytanie od razu.
No to sobie nieco posmutkowałam, ale z pozytywną myślą na przyszłość ;-)
Następnym razem będzie robótkowo :-)
A teraz tulę Was wszystkich, którzy tu wciąż zaglądacie :-)