Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otulacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otulacz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

Wtręt...

bo spisywanie wspomnień ze Sri Lanki troszkę się przedłuża, a nie chcę, żeby wyszło, że nic nie robię.
Ostatnio udało mi się ukończyć otulacz zrobiony wg wzoru Hani Maciejewskiej, nazwany "All Along". Wykorzystałam do jego wykonania piękną włóczkę, pofarbowaną i uprzędzioną przez Kasię - Motyla.

 Modelka ma - Córka własna - chyba zachwycona moim udziergiem ;-)



Wzór Hani świetnie rozpisany, robiło się go bardzo dobrze. Mam jeszcze kilka w swych zasobach - teraz chyba zabiorę się za Mr. Smith'a - męski otulacz warkoczowy w pięknych szarościach - wełenki już czekają.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Podróże kształcą... odc. 3

Kolejna wyprawa robótkowa zawiodła mnie i moje dwie Koleżanki w niezbyt odległą od mego domu okolicę, pięknie położoną nad wodą, wśród lasów. I tam właśnie, w przemiłym towarzystwie Kasi z WoolArtStudio i pod Jej czujnym okiem zgłębiałyśmy tajniki filcowania. 
Podstawy znałyśmy wszystkie trzy, ale zapragnęłyśmy spróbować ufilcować nunofilcowy szal, otulacz i torbę.
Wybór czesanki nie był łatwy...



choć ja od początku wiedziałam, że mój otulacz ma być energetyczny, w mocnych barwach i poszłam w stronę niebieskości, granatu, szmaragdowej zieleni i turkusu.


No i zaczęłyśmy naszą współpracę z wełenkami. Najpierw było rwanie i komponowanie...


potem mizianie...





 Ja pędziłam do przodu, ale innym Twórcom praca nad wymyśleniem i ułożeniem wełny zajęła więcej czasu, bo i produkt bardziej wymagający. Dziś, znając efekt końcowy, stwierdzam, że warto było.  A zadowolenie widać gołym okiem ;-)





Moje starania zostały zwieńczone takim efektem:



Do szala ufilcowałam jeszcze kwiat:


Czesanka została dodatkowo ozdobiona odrobiną jedwabiu, który pięknie połyskuje, wtopiony w wełenkę.



Otulacz można nosić na różne sposoby. Wersja głeboko-zimowa na duże mrozy:


Wersja jesienna:



A tutaj już na zupełnie ciepłe dni ;-)


No i jeszcze parę spojrzeń na kwiat - zachwyciła mnie jego forma.



Kurs u Kasi był czasem pełnym inspiracji, odkrywania piękna wełny, jej podatności na pracę naszych rąk - dziękujemy Kasiu raz jeszcze. A zupa była pyszna ;-)
No i już planujemy kolejne spotkanie !

niedziela, 15 stycznia 2012

Toto...

Jakiś czas temu pokazywałam Wam toto:


No i wzięło toto dnia pewnego wskoczyło mi na druty i wypełniało nieliczne wolne wieczory. Plotło się toto długo, bo czasu niewiele, ale w końcu dziś w nocy, o 0.30, wykonałam ostatnie dziabnięcie toto drutem i tamto przybrało kształt tego:


Przy odrobinie fantazji i dobrych chęci można ukręcić toto w toto:
 A nosi się toto tak:


lub tak:



Można toto omotać ciutek mniej i wtedy mamy toto:


tudzież w wersji narzuconej:


A jak się w toto oplotą dwie, bliskie sobie osoby, to toto prezentuje się ot tak:



i robi się niezła zabawa.

Miałam toto dziś na sobie w czasie wieczornego spaceru po Starówce i grzało mnie toto cudnie. No i cieszę się, że sobie toto dziergnęłam :-)