poniedziałek, 7 listopada 2011

Renulkowego wyzwania część 6

oj tak, tak - już szóste okrążenie za nami. Coś nie mogłam nadążyć, stąd brak dokumentacji kilku etapów, ale wreszcie, z lekką zadyszką, dogoniłam i dziś mogę śmiało zasiąść do komputera i czekać na kolejną odsłonę, czyli rząd 7.
Renulek już wrzuciła wzór na ten rząd, ale musimy poczekać, bo być może jest błąd w obliczeniach. Tak, czy siak - na zdjęciu kolejne okrążenie wygląda mmmm, smakowicie i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę je supłać :-)
A moja serwetka wygląda tak:



A tak na marginesie - coraz bardziej mi się podoba udział w zabawach tego typu. Może jakaś drutująca Koleżanka by coś zarzuciła - chętnie bym się przyłączyła :-)

15 komentarzy:

  1. Ekstra Ci to wychodzi!
    Podglądanie efektów pracy nad tym samym wzorem u innych staje się moim nowym hobby ;)
    Widzę, że już przytupujesz nogami z niecierpliwości. Skąd ja to znam... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wprawdzie słabo drutująca jak wiesz, ale możemy coś razem pokombinować. Wczoraj skończyłam szal ażurowy i teraz kombinuję z czymś nowym. Też ażurowym ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa! I zapomniałabym! Serwetka super! Jak się kiedyś obrobię, to se pewne dłubnę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha , a ja myslalam ze juzkoniec , wczesniej jak pokazywalas . Duzo okrazen jeszcze zostalo ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Prześlicznie ta serwetka wychodzi! Bardzo mi się podoba i jak dla mnie to możecie jeszcze sporo tych okrążeń robić :)).
    A co z Twoim ażurowym szalem - skończyłaś go już, czy ja coś przegapiłam ? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie supłasz serwetkę.Ja utknęłam na 5 rządku, ale dzisiaj postanowiłam trochę nadrobić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Woalko - no właśnie, mnie też wzięło i to jak.

    Ata - no to trzeba by namówić jakąś zdolną istotę, co by nam Cicero była ;-)

    Sparrow - a ja wiem, toć Renulka co tydzień wrzuca kolejny rząd i chyba sama jeszcze nie wie, jak duża nam wyjdzie ta serwetka.

    Frasiu - mi też się podoba, choć mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie koniec ;-) A szal wciąż się robi, bo ja mam mnóstwo różnych rzeczy na warsztacie i tak je dziergam na zmianę. Ale jak skończę, to na pewno tego posta nie ominiesz, bo będą fanfary, że hoho ;-)

    Beatko - to do roboty, bo będzie coraz trudniej dogonić. Sama miałam małe zaległości i już się bałam, że odpadnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie prezentuje się Twoja serwetka.Swoją też doprowadziłam do takiego samego etapu, ale dalej na igle będzie trochę trudniej, chociaż nie niemożliwe do zrobienia;)
    Wspólne drutowanie również pochwalam, chociaż nie wiem kiedy miałabym to robić, ha, ha;))) Marzy mi się sweterek z cieniutkiej włóczki, taki podkreślający me "bardzo" kobiece kształty;)))
    Bardzo jest mobilizujące takie wspólne tworzenie pod kierownictwem specjalisty:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczności! Jak widzę taką misterną robótkę, to ręce same rwą się do czółenka:) Tylko z czasem krucho.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. zaczynam mieć takie samo hobby jak Woalka - podglądanie pracy innych nad tym samym wzorem - niby wzór ten sam a każda serwetka inna :D
    pięknieeee!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna ta serweta, kolorek niespotykany, tylko nie wiem, na którym zdjęciu właściwy:). Cóż to za kordonek?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jolinko - podziwiam - igłą ??? W życiu, za nic w świecie. Na druty i ja mam baaaardzo mało czasu, ale taka akcja by mnie na pewno zmobilizowała. Dlatego czekam na Frasię, Dorotheę, Violę lub inną koleżankę - może ktoś będzie miał ochotę na taką zabawę.

    Laura - zawsze możesz się nauczyć (może na wiosnę będę w Krakowie, to Cię przycisnę ;-)

    Fouzune - u mnie też z czasem fatalnie, dlatego robię ciągle z zadyszką, ale jakoś jeszcze daję radę.

    Renulku - możesz być dumna. To Ty nas tak zachęciłaś, więc jesteś Matką naszych małych sukcesów :-)

    Koroneczko - to rzuć te ciacha i bierz się za robotę ;-)

    Niecodzienna - nici to Aida nr 336. Kolor trudny do zidentyfikowania, bo taki ze mnie dobry fotograf ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne!!!! Wybrałaś smakowity kolor, ale wzór Renulka zawsze bosko wychodzi.
    Mnie też dalej pozostaje podziwiać z otwartą paszczęką, chociaż nawet próbowałam się nauczyć sama.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :-)