niedziela, 8 kwietnia 2012

Chustowo 3 ...

bo powstała kolejna, tym razem dla mnie. I znów wełna Magic YarnArt mnie nie zawiodła, zachwycając kolorami w miarę, jak przybywał rząd po rzędzie.
Ponieważ kocham fiolety, śliwki i zielenie, to wybrałam kolor 577. Zużyłam 4 motki, robiąc na drutach 6, a wzór zaczerpnęłam od Frasi. I to Jej pomoc pozwoliła mi dokończyć dzieło, łącznie z plisą - dzięki Asiu :-)
Chusta dziergała się głównie na nartach, dopiero plisę wykańczałam w domu, bo zabrakło mi wełny i musiałam zamówić kolejny motek.
Chusta przed zblokowaniem miała 181 x 80 cm, po blokowaniu troszkę przybyło, ale naciągałam delikatnie i tylko główną część chusty, bez plisy, dlatego końcowy rozmiar chusty to190 x 97 cm.





Dodatkowym elementem dekoracyjnym jest filcowa broszka od Marylki - idealnie pasuje :-)


A chusta nosi się świetnie, jest cieplutka i miło otula ramiona.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc

tuż, tuż, więc dołączam się do ogromu życzeń płynących szeroką rzeką, a przy okazji prezentuję efekt mojego zaprzyjaźniania się z Corelem - prosty, nieskomplikowany, ale chyba nieźle wyszło, jak na pierwszy raz. Ściskam Was wszystkie moje drogie Siostry i oddalam się w wiadomym kierunku :-)


piątek, 6 kwietnia 2012

Chustowo 2

Po długiej przerwie witajcie serdecznie - zapuściłam się straszliwie, i blogowo, i domowo, nie wspominając o stanie mej fryzury i innych drobiazgów, co to ponoć powinny czynić ze mnie kobietę zadbaną i elegancką - normalnie rozpacz w kratkę. Ale widać światełko w tunelu, więc uparcie dążę do niego, mimo obawy, co ujrzę na końcu ;-)
A w międzyczasie, między pracą, kolejnymi kiermaszami, kursami, zajęciami w MDK, walce z katarem Szymka, wyborami liceów przez Bliźniaki, udało mi się dokończyć chustę nr 2 - ten sam wzór, co chusta nr 1 (i znów pomoc nieocenionej Frasi :-), tylko wełenki więcej, więc wyszła większa.



Do zrobienia zużyłam 4 motki Magic YarnArt w kolorze nr 122 (100% wełny, 100g = 200m), druty 5, rozmiar przed blokowaniem 172 x 73, po blokowaniu (delikatnym) 197 x 92







Chusta dziś wylatuje do Jarosławia i mam nadzieję, że będzie się dobrze nosić.
A już niedługo kolejny udzierg :-)
I jeszcze mała dygresja - w trakcie robienia pierwszej chusty czyniłam przemyślenia na temat drutów, bo męczyłam się ze sztywną żyłką w bambuskach, zakupionych w mojej miejscowej pasmanterii. Przed drugą zakupiłam sobie kilka par Addi metalowych i normalnie się w nich zakochałam - druty z poślizgiem takim akurat, żyłka mięciutka, więc na razie staczam walkę wewnętrzną z samą sobą, ale chyba przegram i jednak szarpnę się na jakiś zestawik z wymiennymi żyłkami.

sobota, 17 marca 2012

Ślimaczek...

długo mi się marzył i zasadzałam się na niego, widząc powstające urocze czapeczki to tu, to tam.
W końcu życie zmotywowało mnie do zmierzenia się z tematem. Otóż pewnego dnia w zeszłym tygodniu odwiedziła mnie Ata, a będąca u mnie z wizytą Teściowa omal nie pozbawiła Jej jej własnego nakrycia głowy typu ślimak w pięknych, melanżowych kolorach.
No i nie miałam wyjścia, przyparta do muru przez rodzicielkę mego Małża (a słusznych rozmiarów jest kobieta) i sięgnęłam po wzór zapodany mi przez Atę. Dwa dni pracy i czapka gotowa.
Muszę jeszcze popracować nad zszywaniem, bo nie do końca w moim przypadku sprawdził się sposób, podany przez Woalkę, z łańcuszkiem do wyprucia, a mój szew łączący nie jest idealny, ale co tam - kolejna czapka będzie lepsza :-)
Do wykonania zużyłam pół motka wełny, która niezmiennie mnie zachwyca, tj. Magic YarnArt w odcieniach brązów, druty 4.


środa, 14 marca 2012

Ponownie szablonowo...

bo technika ta pcha mi się w łapy, nie pytając o zdanie, a to wszystko dzięki Ani Jednoskrzydłej.
Ostatnio na stole rozpanoszyły się chusteczniki i z pewnością niebywałą odrzuciły serwetki wszelakie, podobnie postąpiły z papierami, zerkając tęsknie na szablony, co to sobie spokojnie na hordy jaj wielkanocnych czekały.
I tak jakoś się ułożyło, że nie miałam wyjścia, tylko sięgnąć po motywy florystyczne i spełnić życzenia rzeczonych drewienek.
Tak oto powstała wersja kwiatowa ecru, połączona z kasztanową bejcą, pociągnięta miedzianymi i srebrnymi odcieniami:





I liściasta z bejcą w kolorze ugier złoty oraz dodatkiem cudnego wysmakowanego oliwinu, wzbogacona miedzianą poświatą.






Obecnie jaja są w obróbce, ale w ilości zastraszającej, więc pewnie dłuuuuugo ich nie pokażę ;-)

poniedziałek, 12 marca 2012

Chustowo 1

Na początku chciałabym nadrobić zaległości marcowe i życzyć wszystkim wspaniałym Babkom wszystkiego najlepszego. A dalej zacytuję wiersz autorstwa mojej Kuzynki:

Torebkowy bałaganik, czyli wierszyki dla Pań i ich Panów

Dzisiaj w radiu zapytali czy się znajdzie umysł krzepki,
Który podda wszystkim paniom jakiś pomysł na torebki ?
Bo faceci się wkurzają i nie znoszą tego stanu
Gdy ich żony nie potrafią opanować bałaganu.
Jakiś wybieg, jakiś patent ? Bardzo proszę drogie Panie,
Nie wymaga wiele czasu i nietrudne to zadanie.
Raz wieczorem, dla zabawy, zamiast znowu piec babeczki
Radzę zasiąść do maszyny, uszyć małe torebeczki.
Ta zaś, która piec nie umie ani nie ma swej maszyny,
Niech urocze kosmetyczki sprawi sobie w imieniny.
W jedną włoży bardzo skrzętnie dokumenty i dowody,
W drugą wrzuci wszelkie skarby i toaletowe wody,
Tudzież szminki i grzebienie, których zawsze używamy
Poza domem - dla urody - byśmy czuły się jak damy.
A drobniaki ? Do podkówki, niech tam leżą wraz z nadzieją,
Że gdy wpadną w obce ręce, mało zdadzą się złodziejom.
Ktoś poruszył także problem, że w torebkach jest ciemnica.
Na to także są pomysły, to jest żadna tajemnica.
Ze wszystkimi przegródkami torba przecież jest jak księga.
Zatem, żeby wzrok nasz czasem do samego spodu sięgał,
Niech mężowie nam latarkę zamontują bez stękania,
Lekką, tanią i - a jakże - z automatem do włączania!
A jeżeli mąż jest leniem i nie umie, to niech dzwoni -
Nic tak torby nie rozświetli, jak nasz własny telefonik!

D. Ściborowska - Wytrykus


A wracając do tematów okołorobótkowych - jakiś czas temu pokazywałam już kawałeczek mojej pierwszej chusty i obiecywałam dokończyć – udało się chwilę przed nartami. Przed zblokowaniem wyglądała tak i miała wymiar 126 x 62.



Po powrocie z nartek zblokowałam leciutko i chusta osiągnęła wymiar 143 x 70


Cudo moje pierwsze w temacie chustowym wydziergałam z wełenki Laurkowej w ilości sztuk 2 motki (każdy około 300m), druty 4 – kolory wyglądają cudnie, lekko się przenikając.
Wzór odgapiony od Frasi, a powstał dzięki Jej podpowiedziom, mailom i dobroci serca wspomnianej – Asiu, wielkie dzięki :-)





Kolejna moja chuściana przygoda trwa :-)

niedziela, 11 marca 2012

Karyntia i inne takie...

Urąbana po pachy, bez dłuższego wypoczynku od września, no to wolne się należy, jak pieskowi miska. Ta myśl przewodnia przyświecała mi w ostatnich tygodniach. A, że Karyntia jest najsłoneczniejszym regionem Austrii, w którym słońce świeci przez 300 dni w roku, dlatego tam właśnie postanowiłam wraz ze znajomymi spędzić narciarski tydzień.
Wyjazd zaczął się uroczo. Najpierw było tak:



W drodze spędziliśmy parę miłych godzin wieczorno-nocnych w Mikulovie:


W Tropollach znaleźliśmy swój raj na ziemi. Z balkonu widok taki (odległość z domu do wyciągu – 200 m)



Z wyciągu taki:


A potem było już tylko tak:


Albo tak:





A nawet tak:


Było cudnie i nawet narciarski obuw był czasami zadziwiony


szczęka mu opadła dokładnie na ten widok:


a kolega miał okazję poznać kilka wypożyczalni sprzętu. Zmęczeni, poznawaliśmy kulinarne smaki tego regionu, wzbogaconego wpływami włoskimi.


Później spacerek po okolicy, a wieczorem działalność w podgrupach:




Miałyśmy swego KO-wca, który występami różnymi umilał nam czas wolny (a brzuchy bolały, oj bolały ;-)


I powiem krótko – było bosko :-D