środa, 3 lipca 2013

Uhuhu 2...

bo zostałam zanęcona przez Frasię. Podrzuciła link do tych sówek i nie sposób było się oprzeć ich urokowi.
Ponieważ bardzo mi się spodobały, a ich zrobienie zajmuje niewiele czasu, to wczoraj wieczorem wyszydełkowałam na próbę dwie. I na pewno ich stado się powiększy ;-)





Małgosiu - dzięki za kurs :-)

wtorek, 2 lipca 2013

Robótkowo...

czerwiec był również obfity i bardzo różnorodny. Do podsumowania dorzucę ostatnie prace.
Powstały podziękowania dla nauczycieli na zakończenie roku szkolnego

komplet biżuterii dla pewnej eleganckiej Kobiety - prezent imieninowy



i mały scrapek na pożegnanie osoby, za którą trudno będzie nie tęsknić




To już teraz wiecie dlaczego moje sowy wyglądają jak koty ;-) (zadziwionych odsyłam do przedostatniego posta).

poniedziałek, 1 lipca 2013

W czerwcu...

działo się, oj działo. Taczek nie było kiedy załadować ;-)
Najpierw był festyn rodzinny - impreza udana, a cel szczytny - propagowanie akcji oddawania szpiku. Ludzi tłum, atrakcji moc. 
Ja próbowałam się udzielać na własnym stoisku artystycznym, ale w związku z występem naszej grupy teatralnej z przedstawieniem "Czerwony Kapturek" czasu brakło na działalność twórczą i moje drogie Koleżanki musiały mnie wspomóc. I dobrze im ta pomoc wyszła.



Dzień po festynie wyjechałam z zaprzyjaźnioną klasą na wycieczkę. Było zwiedzanie



ruch na świeżym powietrzu



i czas na aktywność twórczą





Wycieczka się udała, dzieciaki wróciły zadowolone, opieka również :-)
A tydzień później udzielałam się w podwójnej roli na urodzinach Marcysi - podchody i zadania do wykonania w celu uratowania Czerwonego Kapturka wciągnęły dzieciaki, goście bawili się świetnie.




  


Finger tree zyskało na uroku...
 

a ja mogłam wreszcie zobaczyć swego Anioła w odpowiedniej oprawie :-)

Chyba cieszę się, że czerwiec się skończył ;-)

niedziela, 30 czerwca 2013

Uhu....

uhu, uhu.... Takie odgłosy mnie napadają w związku z rodzącymi się pomysłami i wstępnymi przygotowaniami do kolejnego roku pracy. Jeszcze nie pozamykałam wielu spraw, kilka relacji z poczynań czerwcowych czeka na opublikowanie, ale chcę Wam się pochwalić moimi wczorajszymi dziełkami.
Powstały sowy :-)

Jedna z tego kursu 

druga z tego


a w planach mam jeszcze taką (zdjęcie pożyczone z bloga Jacquie)
Oj, zasowiło mnie, choć jeszcze muszę popracować nad formą - Małż powiedział "jakie fajne kotki", jak mu te sówki pokazałam ;-)