dołączyło do sporej już kolekcji wełenek.
Pierwsze, to merynos z Poltopsu. 200 g zmieniłam w 598 m wełny. Nierównej, jak choroba, ale i tak spróbuję ją wykorzystać do zrobienia chusty, w której są zgrubienia, więc może moje nierówności jakoś się wkomponują w ten wzór.
Druga wełenka, to wens, ufarbowany przez Cary Ca. Ja ją uprzędłam i powstało 297 m o łącznej wadze 190 g. Nie mam jeszcze do końca pomysłu, na co ją wykorzystam, ale najpewniej powstanie jakiś bactus albo krzywa chusta, na którą zapanowała ostatnio niesamowita moda. Mi się również taki wzór podoba, więc kto wie :-)
Wygląda na to, że kołowrotek staje się mym ukochanym sprzętem rękodzielniczym :-)
Urocze kolory. Na pewno powstaną z tych wełenek piękne rzeczy.
OdpowiedzUsuńI tej wersji się trzymajmy. Parę pomysłów mam, zobaczymy, jak będzie z czasem :-)
UsuńZ tej drugiej będzie bajkowa, już się nie mogę doczekać :)
OdpowiedzUsuńMam już co do niej pewne plany, ale pierwsza na druty wskoczy ta bardziej stonowana :-)
UsuńMnie również ta druga przypadła bardziej do gustu:) - moje kolorki:), ale ta pierwsza też pięknie cieniowana. Pozdrawiam i zapraszam:)
OdpowiedzUsuńPierwsza to były moje pierwsze próby z farbowaniem, w dodatku do wełny używałam farb do bawełny, a one jednak trochę inaczej oddają kolor, niestety. Ale i tak mam nadzieję na jakiś miły dla oka udzierg :-)
UsuńA ja jestem ciekawa co z nich ostatecznie powstanie:)
OdpowiedzUsuńPewnie coś prostego typu chusta, szal, otulacz :-)
Usuń