Na niwie prywatnej twórczości wielkie nic, bo czas jakoś nie chce mi się rozciągnąć.
Udało mi się tylko wybrać do Teściów, a tam szaleństwo grzybowe
Rydzów starczyło na obiad :-)
A jeszcze takie cudo wlazło mi pod nogi - jakis porościk w szalonym kolorze.
No i od kilku dni próbujemy wytłumaczyć Szymkowi, że przedszkole jest NAPRAWDĘ dla dzieci i da się tam funkcjonować - na razie efekty mamy mizerne, a Miś co dzień wieczór powtarza, że on już nie pójdzie do swojego przedszkolka. Mam nadzieję, że w końcu uda się przekonać, że Go tam nie zostawię (a chyba takie obawy Mu wciąż towarzyszą).
Aaaaa, i jeszcze cytat z ostatniego tygodnia - jedna moja 5-letnia Sówka smętnie wisi nad obiadem, więc mówię do Niej, że jak nie zacznie jeść, to będę musiała Ją pokarmić, a Ona, patrząc na mnie nieobecnym wzrokiem mówi "Karm mnie, karm" ;-)
Pozdrawiam Was i zapraszam do komentowania - to będzie dowód, że jeszcze tu zaglądacie, mimo mojej długiej absencji :-)