czwartek, 31 grudnia 2015

Czapka...

to moja ostatnia fobia drutowa. Wczoraj zrobiłam dwie ;-) 
Oczywiście prościzny - jedna to powtórka z rozrywki z przedostatniego wpisu, tylko większy rozmiar, a druga, to ściągaczowy wzór, rozmiar szymkowy, wełna - BFL własnego farbowania i przędzenia. Ale jak sobie wspomnę, że rok temu wzdrygałam się na myśl przystąpienia do projektu "12 czapek w rok", to śmiech mnie ogarnia.
Szymkowa już wykończona, ma nawet pomponik, więc mogę zaprezentować :-)




Hm, chyba pora spróbować czegoś trudniejszego - mam kilka wzorów w zapasie, na brak wełny też nie narzekam ;-)

11 komentarzy:

  1. Dzierganie czapek też uzależnia :)). Szymuś w czapkach wygląda świetnie. Czekam więc na kolejne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba się uzależniłam. Szymon ma już w czym chodzić, więc teraz pora na czapki dla innych. Kończę komplet dla mojej przyjaciółki, kolejna wełna, jeszcze nie uprzędziona będzie na komplet dla mojej Siostry :-)

      Usuń
  2. Fantastyczna czapka :-) Piękne kolory.
    Dziergaj to, na co masz ochotę :-) W końcu ma to nam sprawiać przyjemność, prawda...? :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że przyjemność tworzenia przede wszystkim. Dlatego temat czapek jest jeszcze nie wyczerpany ;-)

      Usuń
  3. Czapka swoją drogą, ale synuś to Ci się dopiero udał! :)))
    Szczęścia i miłości! XOXO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie przyznam, że jestem dumna :-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Szymi pokochał ją miłością wielką. Ma jeszcze do niej szalik i wygląda w tym komplecie obłędnie :-)

      Usuń
  5. Fobia? Czyli, że masz zaburzenia nerwicowe na punkcie czapek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, ręce mi się trzęsą, jak jakiejś nie robię ;-)

      Usuń
    2. Aaa. To coś jak ja z patchworkami ;-)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :-)