sobota, 13 września 2014

Letnio przaśnie...

bo za oknem ciepło i wciąż sielsko letnio. A ja zobowiązałam się zrobić kolejną laleczkę ze słomy dla Pani Ani, dzięki której moja zabawa ze słomą ma w ogóle szanse trwać, ponieważ to właśnie z Jej rodzinnego gospodarstwa posiadam całą słomę.
Tak więc, z wielkim wkładem pracy mojej koleżanki Oli (która moim guru słomkowym jest i od Niej całą ma wiedza pochodzi) powstała kolejna Pani


i wielkanocny kurak - podstawka pod pisankę.

Dziękuję Olu za wskazówki, pomoc i pracę - bez Ciebie te drobiazgi nie powstałyby - wiesz o tym :-)
Kolejna porcja słomy przebrana
suszy się na balkonie...

14 komentarzy:

  1. Jak zwykle urocze, ale....pokaż nam, please, serwetkę (obrus?) na której te cuda stoją. Też mi się podoba! ulach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok - zrobię. Serwetka powsatła daaaawno temu i pewnie powtórki nie będzie ;-)

      Usuń
  2. Śliczna ta Pani! Podstawka pod jajko zresztą też. Dobrze, że masz jeszcze zapas słomy, bo jest nadzieja na kolejne cuda :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się uda coś jeszcze usechłać ;-)

      Usuń
  3. Pani jest niezwykła, podstawka pod jajko również, mam nadzieję, że następne prace będą równie piękne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się nie zawieść pokładancyh we mnie nadziei :-)

      Usuń
  4. Ten wpis przypomina mi miłe spotkania w internacie w Bobowej, kiedy oprócz koronki klockowej zajmowałyśmy się tworzeniem wszelakim. Z żalem muszę przyznać, że zajęć z kukurydzy nie przerobiłam, bo miałam przywiezioną jakąś pracę biurową do dokończenia, ale z przyjemnością patrzę na ludziki ze słomy w Twoim wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana, to powinnaś nadrobić - pracuj nad Olą ;-)

      Usuń
  5. Fantastyczne !!!!!!!!!!! och , ech , ...........ja też chcę tak umieć!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to słoma w dłoń i do roboty. A ze Śląska do Czech niedaleko - tam takie cdueńka robią, że hoho, więc zawsze możesz skoczyć na jakieś nauki :-)

      Usuń
  6. Oj fajne to to! Bardzo! Wartałoby się naumieć i dziatwę szkolną nauczać. Jakieś bliższe namiary ewentualnie zdradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie nauki ? Mnie uczyła Ola z Zielonej Góry - u Niej w domu ;-) A u nas nie znam nikogo, kto by znał tą technikę.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :-)