środa, 3 października 2012

Wełenkowy zawrót głowy...

bo być u Marty z domu i w Zagrodzie i nie poszaleć, to trza oczu nie mieć, albo co. A że ja oczy mam, i to chyba jakieś na szypułkach, to se poszalałam ;-)
Na pierwszy ogień poszły melanże Laurkowe, co to je sobie zakupiłam już wcześniej

następnie wpadłam w taki jeden regalik i kilka kartonów, oraz jeden wieszak, pełen obfitości wełenkowej do wypęku i wyniosłam:
Kilka kolorów moheru na chusty:
Szmaragdowy i lawendowy fiolet mają stworzyć chusty zwiewne i leciuchne, a granat pójdzie do połączenia z wełną, co na kołowrotku u Kasi się kręci
Kolejne cudo, to farbowanka Marty
Jeden motek już w kłębek przemieniony i dziś w trakcie wizyty u fryzjera, siedząc z farbą na głowie, tyle rzędów poncha poczyniłam. Nadmieniam, że markery tymczasowe - dziś na zajęciach zamierzam ukulać filcowe kuleczki i wykonać bardziej profesjonalne znaczniki ;-)
Ostatnie cudeńko, również autorstwa Marty, zmieni się w coś bliżej jeszcze nie sprecyzowanego, ale pomysł nadejdzie pewnie już niedługo :-)
Tak więc czas jesienny i zimowy zaplanowany mam, materiały leżą w pufie (nader pojemnej) ino druty w łapki brać i dziergać :-)
Marta i Laura - dzięki za inspiracje ;-)

20 komentarzy:

  1. Aż mnie skręca z zazdrości :-))) Piękne te wełny, a ta szaro-różowa obłędna, bardzo lubię to zestawienie kolorystyczne.
    Oj, dziergaj, dziergaj a ja poczekam na efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, obłędne bez dwóch zdań. Aż rączki świerzbią :-)

      Usuń
  2. Aj Aj mam pudło włóczek też... Toś mi przypomniała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudne te Martusi farbowanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cudne, a to tylko maluteńki wycinek, tego co ta Kobieta wyczynia.

      Usuń
  4. W zajawce przeczytałam "Walentynkowy zawrót g..." No, więc ja się pytam, gdzie serduszka? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - czytanie ze zrozumieniem się kłania ;-) A serducha ? Będą, będą :-)

      Usuń
  5. A do chusty to i beret moherowy by się przydał...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi zostanie moheru, to może się szarpnę ;-)

      Usuń
  6. Szkoda, że mnie u fryzjera tak rączki nie pracowały i takie cudeńko nie wyszło... A wełenki cudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja też chodzę rzadko, dlatego długo mi się schodzi ;-)

      Usuń
  7. Nie ma to jak bezpośrednie inspiracje, prawda? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, pewnie, że tak. Choć oczopląs i lekkie zezowanie zostaje na dłużej, że nie wspomnę o drżeniu rąk ;-D

      Usuń
  8. Noooo, toś sobie zaszalała ;))). Piękny zapasik włóczek zgromadziłaś na długie jesienne i zimowe wieczory. Ten motek na ostatnim zdjęciu ma cudny kolor! To ja teraz cierpliwie czekam na udziergi, które powstaną z tych motków :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapasy mnie lekko przerażają, ale jakoś spróbuję je ogarnąć i co nieco ruszyć z robotą. Na razie lecę z poncho i całkiem szybko idzie :-)

      Usuń
  9. Istne szaleństwo. Będzie co robić, będzie co oglądać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak mnie czasami ponosi ;-) Tylko potem wyzierają te wyrzuty sumienia z różnych szaf i szafeczek.

      Usuń
  10. Jaaaa, ta różowo szara cudna jest!!! Ach, oczyma wyobraźni już widzę cod które z niej wyczarujesz i już niemożliwie ich zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mniam, ale piękności!!! Pochwal się co z nich zrobisz!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :-)